NFL
Niesłychane, co tam się wydarzyło!
W tym tygodniu sprawa Zbigniewa Ziobry ponownie przyciągnęła uwagę mediów i polityków. W jednym z warszawskich sądów rozpatrywany był wniosek o tymczasowe aresztowanie byłego ministra sprawiedliwości, a decyzja w tej sprawie mogła mieć konsekwencje dla całej sceny politycznej. Już sama obecność wniosku wywołała falę komentarzy wśród prawników, polityków i publicystów.
Obrońca Zbigniewa Ziobry, mecenas Bartosz Lewandowski, ostro krytykował działania prokuratury, twierdząc, że postępowanie ogranicza prawo do obrony. Zaznaczał, że jego zespół nie miał dostępu do pełnej dokumentacji sprawy, mimo że zawiera ona materiały mogące działać na korzyść byłego ministra. Lewandowski wskazywał również, że inni obrońcy w tej samej sprawie uzyskali wgląd do akt, których jemu odmówiono, co – według niego – zaburza równowagę procesową i utrudnia rzetelną ocenę wniosku o areszt.
Prokuratura Krajowa złożyła wniosek o tymczasowy areszt na trzy miesiące, argumentując, że istnieje ryzyko utrudniania postępowania w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, zwracając uwagę na pozycję byłego ministra, jego kontakty i potencjalny wpływ na świadków. Obrona odpierała te zarzuty, podkreślając, że wcześniejsze kierownictwo prokuratury nie widziało potrzeby stosowania tak restrykcyjnych środków, a dopiero zmiany personalne spowodowały zaostrzenie podejścia do sprawy.
Dodatkowo Zbigniew Ziobro od miesięcy przebywa na Węgrzech, korzystając z ochrony tamtejszego rządu, który uznał, że były minister może być narażony na prześladowanie polityczne, co nadało całej sprawie wymiar międzynarodowy.
Po zakończeniu posiedzenia sądu mecenas Bartosz Lewandowski poinformował dziennikarzy, że decyzja w sprawie wniosku o areszt została odroczona do 5 lutego 2026 roku. Adwokat wyjaśnił, że odroczenie wynikało z wniosku obrony, opartego na obszernej argumentacji dotyczącej przebiegu dotychczasowego postępowania oraz przynależności pani sędzi do stowarzyszenia “Iustitia”. Lewandowski dodał, że argumentacja obejmowała również deklarowane przez sędzię stanowisko w kwestiach politycznych dotyczących Ziobry.
Zbigniew Ziobro, fot. Wojciech Olkusnik/East News
POPRZEDNI
NASTĘPNY
Polityczna debata wokół odroczenia posiedzenia Ziobry
Odroczenie posiedzenia sądu wywołało falę reakcji politycznych, co było widać w czwartkowym programie “Debata Gozdyry” na Polsat News. Doszło tam do ostrego starcia między Marceliną Zawiszą z Partii Razem a Karoliną Pawliczak z KO. Uczestniczyli także poseł PiS Krzysztof Ciecióra oraz Krystian Kamiński z Konfederacji. Dyskusja szybko przekształciła się w emocjonalną wymianę zdań o funkcjonowanie sądów, przewlekłość postępowań i kontrowersje związane z losowaniem sędziów.
Marcelina Zawisza krytykowała polski system sądownictwa, zwracając uwagę, że obywatele często czekają miesiącami, a nawet latami na wyroki.
– Przeciętny obywatel, gdy ma odraczaną rozprawę, nie czeka dwóch czy trzech tygodni, ale często kilka miesięcy. Ludzie latami czekają na wyroki. To pokazuje, że system sprawiedliwości w Polsce działa źle – argumentowała Zawisza, wskazując również na brak jasnych zasad przy wyłączaniu sędziów i losowaniach.
Karolina Pawliczak odpowiedziała jej ostrym pytaniem, sugerując, że stanowisko Zawiszy sprzyja narracji PiS.
– Czy jest pani po stronie PiS, czy po stronie demokratycznej? – pytała posłanka KO.
Zawisza ripostowała, że reprezentuje interesy obywateli.
– Dla pani istnieje tylko PiS i Platforma. A obywatele to naprawdę już guzik państwa obchodzą – mówiła.
Karol Nawrocki podpisał ważną nowelizację. Zmienia zasady wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany urlop
Czytaj dalej
Była 19:00. Piotr Kraśko rozpoczął “Fakty” od tragicznej informacji. O tej śmierci jest głośno w Polsce
Czytaj dalej
Zarzuty finansowe Razem i napięcia w studiu Polsat News
W drugiej części programu emocje wzrosły, gdy Pawliczak poruszyła kwestie finansów partii Razem. Zapytała Zawiszę o 200 tys. zł, które – według jej słów – miały zostać wytransferowane z partyjnej kasy. Zasugerowała również, że sprawą powinna zająć się prokuratura.
Zawisza stanowczo odpierała zarzuty, twierdząc, że środki zostały przekazane zgodnie z prawem na komitet wyborczy Lewicy, co Partia Razem wyjaśniała już wcześniej.
– Czy pani mi grozi? Pani mi grozi. Pani mi grozi, bo nie latam na pasku Tuska – zareagowała Zawisza, podkreślając, że krytyka wynika z jej niezależności wobec linii politycznej Donalda Tuska.
Konfrontacja w studiu Polsat News pokazała, jak bardzo sprawa Ziobry może eskalować napięcia polityczne i jak różne ugrupowania wykorzystują sądowe decyzje do własnych celów narracyjnych.