NFL
Kaczyński w pułapce. W tle afera z Ziobro Czytaj więcej:
W czwartek, 15 stycznia 2026 roku, polski wymiar sprawiedliwości miał podjąć jedną z najważniejszych decyzji w ostatnich miesiącach politycznych turbulencji w Polsce – decyzję sądu w sprawie wniosku o tymczasowe aresztowanie Zbigniewa Ziobry. To wydarzenie ma kluczowe znaczenie dla dalszego losu byłego ministra sprawiedliwości i wpisuje się w większy kontekst polityczny, w którym liderzy PiS próbują kontrolować narastający kryzys.
Ziobro, wobec którego prokuratura zamierza postawić aż 26 zarzutów, głównie dotyczących Funduszu Sprawiedliwości oraz kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, uzyskał w międzyczasie ochronę międzynarodową i azyl polityczny na Węgrzech – co komplikuje działania polskich organów ścigania.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa nie wydał jednak jeszcze ostatecznej decyzji w czwartek – postanowiono odroczyć rozpatrzenie wniosku prokuratury o areszt dla byłego ministra. Wniosek prokuratury wynika z ciężkich zarzutów postawionych Ziobrze, a ich pełna lista obejmuje m.in. podejrzenia o przestępstwa gospodarcze i nadużycia urzędowe.
To odroczenie decyzji stało się paliwem dla kolejnej rundy spekulacji i napięć w polskiej polityce. Jeśli sąd zdecyduje się na areszt w przyszłości, możliwe będzie wydanie listu gończego, a później Europejskiego Nakazu Aresztowania – choć wdrożenie tych narzędzi może być blokowane przez status azylanta Ziobry oraz zmiany w prawie węgierskim, które utrudniają ekstradycję osób z ochroną.
Cała sytuacja pokazuje dramatyczne napięcia między wymiarem sprawiedliwości, który dąży do pociągnięcia Ziobry do odpowiedzialności, a politycznymi działaniami samego zainteresowanego, który korzystając z protekcji zagranicznych władz próbuje uniknąć konsekwencji.
Sprawa Zbigniewa Ziobry przerodziła się w poważny problem dla samego Prawa i Sprawiedliwości. Początkowo postrzegany jako jeden z filarów „suwerennej Polski”, Ziobro stał się teraz politykiem, którego problemy prawne i wizerunkowe odbijają się szerokim echem i wprowadzają chaos w taktyce partii rządzącej.
Eksperci podkreślają, że kryzys ten nie tylko stał się tematem numer jeden w politycznych gabinetach, ale także kosztuje PiS w kontekście opinii publicznej. Politycy partii – choć formalnie deklarują wsparcie – coraz częściej przyznają, że dla spójnej narracji i wizerunku byłoby korzystniej, gdyby Ziobro pozostawał w kraju i aktywnie bronił swojej reputacji przed sądami.
Znany politolog dr Sergiusz Trzeciak wskazuje, że partia została postawiona w wyjątkowo trudnej sytuacji, gdyż każde możliwe rozwiązanie niesie z sobą polityczne koszty. Problem ten ma szczególnie duże znaczenie teraz, gdy konkurencja po prawej stronie sceny politycznej – w tym ugrupowania jak Konfederacja – zdobywa na popularności, a część elektoratu zaczyna postrzegać całą sytuację jako dowód na nieudolność PiS.
Ta sprawa bardzo szkodzi PiS. Partia jest cały czas w defensywie i musi się tłumaczyć (…) Byłoby dla niej zdecydowanie łatwiej, gdyby Ziobro przebywał w Polsce i odgrywał rolę męczennika. Taka narracja służyłaby Jarosławowi Kaczyńskiemu. Obecnie rozgrywa się dla niego gorszy scenariusz – mówił w wywiadzie dla “Fakt”.
Ekspert zauważa także, że działania członków PiS, którzy deklarują lojalność wobec Ziobry, mogą być odbierane jako symboliczna, ale szkodliwa gra pozorów. Tego typu rozdźwięk między deklaracjami a faktami jest – jak podkreśla – „wyłapywany przez wyborców” i nie pomaga umacniać zaufania do partii.
W kontekście strategii partyjnej kryzys wokół Ziobry rodzi fundamentalne pytanie – czy PiS jest w stanie utrzymać spójny przekaz i jednocześnie uniknąć politycznych kosztów, które mogą odbić się na wynikach wyborczych i stabilności całej formacji.