NFL
Woził mieszkańców i turystów przez ponad 40 lat 💔 Miał jedno marzenie, ale nie zdążył go spełnić 😢
W sobotę (10 stycznia) w Giżycku (woj. warmińsko-mazurskie) odbył się pogrzeb Lecha W. 78-letni taksówkarz zginął w sylwestrową noc, zaatakowany przez nożownika. Mazurskie miasto pożegnało kierowcę, którego znali niemal wszyscy. Woził przecież mieszkańców i turystów przez ponad 40 lat. Pan Leszek miał jedno marzenie. Chciał kupić kampera i objechać nim Europę. Niestety, nie zdążył.
To jego ostatni kurs – mówił ksiądz podczas mszy, która rozpoczęła się w sobotę (10 stycznia) o godz. 11. Nazwał zmarłego 78-latka silnym człowiekiem. Duchowny wspominał, że pan Leszek w przeszłości wygrał walkę z rakiem.
– Wspaniały tata, wspaniały dziadek, na którego zawsze można było liczyć. Giżycko było miastem, które kochał – wspominali pana Leszka jego bliscy. Marzył o tym, żeby kupić kampera i przejechać nim całą Europę, gdy już znudzi mu się praca taksówkarza. Lubił rodzinne spotkania i wyjazdy.
W tak smutnych okolicznościach, jakie nas tutaj zgromadziły, chcemy szukać nadziei. Chcemy szukać pokrzepienia, światełka, które rozproszy te ciemności – mówił ksiądz w kościele.
– Bycie taksówkarzem to swego rodzaju profesja zaufania publicznego, bo przecież wsiadając do taksówki, my ufamy, że kierowca wie, gdzie jechać, że zawiezie nas bezpiecznie, że zna drogę – dodał ksiądz.
Giżycko stracił uwielbianego taksówkarza
Mieszkańcy mazurskiej miejscowości turystycznej wciąż nie mogą się otrząsnąć po tym, co stało się w sylwestra. Pan Lech był znany i lubiany w całym mieście. Punktualny, spokojny, uczynny. Woził ludzi przez ponad 40 lat. Był najstarszym taksówkarzem w Giżycku i do tego wciąż czynnym zawodowo. Choć mógł już odpoczywać, wciąż jeździł, bo lubił to robić. – To nie był tylko kierowca. To był człowiek, z którym chciało się rozmawiać – mówią pasażerowie.
Tragedia w sylwestrową noc
Lech W. został zamordowany 31 grudnia późnym wieczorem. Z postoju taksówek w centrum Giżycka do auta pana Lecha wsiadł Mateusz G. Podczas kursu, gdy taksówka zatrzymała się pod domem Mateusza G. w Pięknej Górze, 4 kilometry od Giżycka, pasażer po krótkiej awanturze, miał nagle sięgnąć po nóż i zaatakować kierowcę.
Zadał kilka ciosów. Lech W., mimo ran, próbował się ratować. 78-latek odjechał spod domu napastnika i ruszył z powrotem do Giżycka. Jechał zygzakiem, ledwo przytomny. Świadkowie, widząc podejrzaną jazdę, wezwali policję. sądząc, że to pijany kierowca. Prawda okazała się być zgoła inna.
Funkcjonariusze znaleźli w aucie zakrwawionego taksówkarza. Mimo szybkiej interwencji i wezwanych na miejsce ratowników medycznych, mężczyzna zmarł na miejscu. Jeszcze tej samej nocy zatrzymano podejrzanego.
Prokuratura szuka świadków