NFL
“Dopiero rozkręcamy się z formą. Jestem zadaniowcem i do zbliżających się igrzysk podchodzę ze spokojną głową” 👉
Damian Żurek zdobywając złoty medal mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim potwierdził, że będzie należał do grona faworytów wśród sprinterów na igrzyskach w Mediolanie. — Dopiero rozkręcamy się z formą. Jestem zadaniowcem i do zbliżających się igrzysk podchodzę ze spokojną głową — podkreślił.
26-letni sprinter po swój pierwszy w karierze indywidualny tytuł mistrza Europy sięgnął w piątek na dobrze znanym sobie torze w Tomaszowie Mazowieckim. Dość pewnie zwyciężył na dystansie 1000 m z czasem 1.08,55. Jak przyznał, zdobywając złoto spełnił swoje dziecięce marzenie, a także potwierdził bardzo dobrą formę w sezonie olimpijskim.
Dodał przy tym, że jeszcze kilka dni temu nie był pewny swojej dyspozycji, bo — jak tłumaczył — w poprzedni weekend zachorował, lecz to nie przeszkodziło mu w odniesieniu sukcesu.
Pokazałem już nie jeden raz, że może być dużo przeciwności losu, a ja i tak wstaję i walczę do samego końca. Taki mam charakter. Z tego medalu jestem bardzo dumny i cieszę się, że zdobyłem go przed własną publicznością, swoją rodziną i wszystkimi bliskimi. To naprawdę coś pięknego — powiedział Żurek.
Pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego łyżwiarz zaznaczył, że mistrzostwa Europy są dla niego i jego kolegów z kadry kolejnym etapem przygotowań do igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, które rozpoczną się 6 lutego.
Mamy za sobą zgrupowanie w Inzell. Trenowaliśmy tam dość ciężko i dopiero rozkręcamy się z formą. Ten medal pokazuje, że wszystko idzie zgodnie z planem. To optymistyczne, że mimo ciężkich treningów, potrafię stanąć na starcie i przejechać super bieg. Cieszę się z tego i mam nadzieję, że szczyt formy jeszcze przede mną — podkreślił.
Jak mówił, jest zadaniowcem i w tym sezonie ma do wykonania jeszcze swoje cele. Tłumaczył, że realizuje je krok po kroku — od zdobycia kwalifikacji olimpijskiej i dobre starty w Pucharze Świata, przez mistrzostwa Europy, po najważniejszą imprezę czterolecia.
Nie chcę tutaj dmuchać żadnego balonika, ale igrzyska to jest nasza docelowa impreza i w Mediolanie chcę pokazać się z jak najlepszej strony. Wiem, że zdobycie olimpijskiego medalu nie będzie łatwe, bo na starcie z takim samym celem stanie 30 zawodników, a w sprincie tysięczne, setne sekundy decydują o podium. Podchodzę jednak do tego wszystkiego ze spokojną głową, bo życie nauczyło mnie, że można się nakręcać i marzyć, a później dzieją się rzeczy, na które nie mamy wpływu — przyznał Żurek.
Przekonywał, że cała grupa polskich sprinterów od kilku lat potwierdza przynależność do światowej czołówki światowej. — To nie my patrzymy już na innych, lecz cały świat przygląda się nam i naszym metodom pracy. Konsekwentnie dążymy do celu, mieliśmy ułożony plan na cztery lata. Systematyczna praca, którą wykonaliśmy razem z trenerem Arturem Wasiem przynosi efekty w regularnym stawaniu na podium w Pucharze Świata, czy mistrzostw Europy — wyjaśnił.
W obecnym sezonie sprinter Pilicy Tomaszów Mazowiecki bardzo dobrze spisuje się w cyklu PŚ. W klasyfikacji generalnej na 500 m ustępuje jedynie Amerykaninowi Jordanowi Stolzowi, a na 1000 m zajmuje trzecie miejsce za reprezentantem USA oraz nieobecnym w tomaszowskiej Arenie Lodowej Holendrem Jenningiem De Boo.
— Puchar Świata też się dla mnie bardzo liczy, ponieważ ostatnim Polakiem na podium w klasyfikacji generalnej był Zbyszek Bródka w 2013 roku. Fajnie byłoby na nim stanąć, tym bardziej tuż przed wyjazdem na igrzyska — dodał.
Żurek w zawodach ME w tomaszowskiej Arenie Lodowej wystartuje jeszcze w niedzielę na 500 m.