NFL
Albert Lorenz po miesiącach walki podzielił się tym, co przeszedł i jak dziś wygląda jego życie.
Pół roku po dramatycznym wypadku na planie “Ninja vs Ninja” Albert Lorenz przekazał nowe informacje o swoim stanie zdrowia. Na ten moment czekał kilka miesięcy.
W połowie lipca 2025 roku podczas kręcenia nowego sezonu “Ninja vs Ninja” doszło do wypadku. Jeden z uczestników, Albert Lorenz, doznał wieloodłamowego złamania kręgosłupa w odcinku lędźwiowym i cudem uniknął paraliżu. Sprawą zajęła się prokuratura. “Będziemy badać, kto ponosi odpowiedzialność za stan zdrowia pokrzywdzonego – czy on sam, czy organizatorzy” – poinformowała prok. Katarzyna Priedl. Teraz pół roku po wypadku Lorenz przekazał swoim obserwatorom najnowsze wieści na temat stanu zdrowia.
Wypadek Alberta wywołał ogromne poruszenie. Sprawa została nagłośniona także przez media. Na początku listopada były uczestnik “Ninja vs Ninja” przekazał, że skompletował i przesłał wszystkie dowody, które były potrzebne prokuraturze. 6 stycznia na jego profilu pojawił się osobisty wpis, w którym podsumował ostatnie miesiące. Ujawnił również, jak się teraz czuje. “Było ciężko, było boleśnie, ale przede wszystkim – było warto. Kilka miesięcy w łóżku dało mi nową perspektywę. Wybieram pamiętać te dobre chwile. Nowy rozdział zaczynamy teraz. Dziś świętuję nie tylko urodziny, ale i fakt, że znów stoję na własnych nogach. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną” – pisał.
W połowie października Lorenz udostępnił na swoim profilu fragment odcinka, w którym doszło do wypadku. Widzimy na nim, jak mężczyzna spada z wysokości i uderza w twarde podłoże. “Kamera nie pokazuje tego ciężaru, dźwięku uderzenia, ani ciszy, która zapadła tuż po nim. (…) Dla jednych to tylko moment w telewizji, dla innych może inspiracja albo przestroga. I to w porządku – nie trafię do każdego” – pisał. To, co zwróciło uwagę internautów, to brak siatki, która zazwyczaj pojawiała się na torze przeszkód. “Czy wcześniej nie było siatki? O ile kojarzę to w poprzednich odcinkach, zawodnicy chyba wpadali jak do wora, a tutaj jakaś zmiana”, Wiadomo, każdy podpisuje papier, na co się pisze, ale dlaczego tam nie było siatek rozłożonych?” – dopytywali. Co myślicie o całej sytuacji?