NFL
Marcin Dorociński poznał żonę na planie filmowym, jest od niego starsza. Doczekali się dwójki dzieci, ale ich związek otacza aura tajemnicy… ___
Rodzina jest jego siłą i życiowym priorytetem. Marcin Dorociński, choć od lat gra w wielu polskich i zagranicznych produkcjach, nigdy nie stawia pracy ponad bliskich. Od kiedy niemal dwie dekady temu odnalazł szczęście obok ukochanej Moniki Sudół, to jej i dzieciom poświęca każdą wolną chwilę. Co sam mówi o swojej prywatności?
Jest jednym z czterech braci, z których dwóch dostało policjantami. Całe dzieciństwo poświęcił sportowi, ale przez kontuzję kolana, kariera piłkarska nie była możliwa. Pochodzi z ciepłego domu pod Milanówkiem, w którym rodzice stawiali na przekazywanie dzieciom najważniejszych, zgodnych z tradycjami i dekalogiem wartości. Tata był kowalem, mama ukończyła ekonomiczne liceum. Po marzeniu o graniu na stadionach, przeszła mu przez głowę jeszcze myśl o zostaniu strażakiem, ale ostatnie wybrał zawód aktora.
Zawód, który daje mu mnóstwo spełnienia, ale też nie dominuje nad sprawami osobistymi. Zaszczepiona w nim w domu rodzinnym chęć do stworzenia własnych pięknych relacji z bliskimi, nigdy w nim nie przeminęła.
W 2006 roku Marcinowi Dorocińskiego urodził się syn Stanisław, dwa lata później córka Janina. Kilka lat temu wszyscy mieli przeprowadzić się z warszawskiej Ochoty do domu w Milanówku – miejscowości, która już zawsze będzie kojarzyć się aktorowi z dzieciństwem. Tam jest czas na małe przyjemności, na aktywności z żoną i dziećmi oraz rytuały, które są dla artysty równie ważne. „Dom jest najważniejszy. Kiedy nie pracuję na planie, wolę posiedzieć z dzieciakami, wyjść na spacer, obejrzeć stare filmy albo nawet pomilczeć. Nie ma w tym żadnej ideologii. Jestem przywiązany do szczegółów. Chodzi o całkiem małe rzeczy, rytuały codzienności. Lubię spokojnie wypić rano kawę, wyjść po gazety, porozmawiać z sąsiadami. W naszej dzielnicy mieszka sporo starszych ludzi. Codziennie ich spotykam, często rozmawiamy. Imponują mi dystansem, poczuciem humoru, mądrością”, opowiadał ulubieniec widzów Onetowi.
Jedną z najważniejszych ról aktora jest Despero z kultowego już dziś Pitbulla. Co ciekawe, po pracy nad tym filmem Marcin Dorociński zyskał nie tylko jeszcze większą sympatię publiczności, ale i miłość życia. To właśnie na planie w 2004 roku spotkał Monikę Sudół. Według Gazety Krakowskiej artyście nie miała przeszkadzać ani różnica wieku (ceniona scenografka jest od niego starsza), ani to, że miała na koncie rozwód i była już mamą syna.
Para nie pokazuje się jednak publicznie (w sieci widnieje tylko jedno ich wspólne zdjęcie). Nie udzielają wywiadów o sobie, nie pokazują w sieci fotografii dzieci.
Marcin Dorociński nigdy nie zapomni, jak jego tata „harował na rodzinę”. Sam też wyznaje zasadę, że to jego obowiązkiem jest zapewnić bliskim poczucie stabilności i bezpieczeństwa. „Mężczyzna jest jak bank – jak to mówi Marek Kondrat – musi zarabiać. Staram się, ale też nie sam, robimy to razem z Moniką. Najfajniej jest oczywiście o pieniądzach nie myśleć, niestety trzeba je zarabiać. Mam na głowie kredyt. Oczywiście, że jestem odpowiedzialnym facetem. Robiłem w życiu różne rzeczy. Nie wstydzę się tego, jak trzeba będzie zająć się czymś innym niż aktorstwo, nie widzę przeciwwskazań”, mówił w rozmowie z VIVĄ!.