NFL
Ojciec 15-letniej Darii ujawnia, co dalej. Siatkarz wyjaśnia też powody takiej decyzji ➡️
Gdy mówiłem o dopięciu swego, chodziło mi o to, że chcemy, żeby te osoby, które wyrządziły córce krzywdę, poniosły konsekwencje — mówi siatkarz Jurij Gladyr w rozmowie z “Weszło”. Ojciec 15-letniej Darii, ofiary linczu, który nagłośniliśmy na łamach Przeglądu Sportowego Onet, wprost zapowiada, że córka nadal będzie uczęszczała do placówki TE Vizja. Wyjaśnia też powody takiej decyzji
Pod koniec grudnia na łamach Przeglądu Sportowego Onet opisaliśmy sprawę 15-letniej Darii Gladyr, córki przebywającego w Polsce od wielu lat siatkarza Jurija Gladyra, którą spotkał ogromny lincz ze strony osób uczęszczających do tej samej szkoły. Nieco więcej na ten temat znajdziecie tutaj.
Początkowo placówka TE Vizja podjęła decyzję o wykreśleniu Darii z listy uczniów, jednak ostatecznie zarząd zawiesił postępowanie w tej sprawie. — To jest przełom, choć nie koniec sprawy — deklarował nam wówczas reprezentujący rodzinę dr Mateusz Mickiewicz. Teraz głos na ten temat zabrał również ojciec dziewczynki na łamach “Weszło”.
Wyobrażacie sobie, że Daria będzie wciąż chodziła do tej prywatnej szkoły? — został zapytany w rozmowie z Weszło. Jego odpowiedź jest jednoznaczna. — Oczywiście, że tak. Bardzo dobrze, że córka chodzi do tej szkoły, bo, pomijając opisywane sytuacje, to miejsce jej się podoba i córka chodzi do niej szczęśliwa — zaczął.
Ma też sporo fajnych relacji z osobami ze starszych klas. Dlaczego miałaby odchodzić? Gdy mówiłem o dopięciu swego, chodziło mi o to, że chcemy, żeby te osoby, które wyrządziły córce krzywdę, poniosły konsekwencje. Chcemy również paru innych rzeczy, ale o tym tutaj nie powiem — uzasadnił.
Sprawa 15-letniej Darii wciąż nie została zamknięta i do końca wyjaśniona. Należy przypomnieć, że po głośnych publikacjach Przeglądu Sportowego Onet reakcje nadeszły z wielu stron. Interweniowało m.in. ministerstwo, kuratorium czy nawet szef ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zewnętrznych.