NFL
Świnie pożarły 17-letnią Milenę żywcem. Szczegóły ➡️
Początkowo śledczy podejrzewali nieszczęśliwy wypadek. Niestety okazało się, że śmierć dziewczyny nie była zbiegiem okoliczności, a działaniem z premedytacją. 41-latek z Krasnojarska w listopadzie 2024 r. zaatakował 17-latkę. Gdy była nieprzytomna, rzucił ją świniom na pożarcie. Wszytko, przez to, że miał prywatny zatarg z ojcem Mileny.
17-letnia Milena Szewejowa mieszkała z rodzicami w sporym gospodarstwie rolnym we wsi Uszkanka znajdującej się nieopodal Krasnojarska. Jak wspominali cytowani w lokalnych mediach sąsiedzi, nastolatka była spokojna i miła. W okolicy nazywana była “laleczką” ze względu na wyróżniającą się urodę. Uczennica była bardzo zżyta z rodziną i lokalną społecznością. Poza nauką do jej obowiązków należała też pomoc w opiece nad zwierzętami.
23 listopada 2024 r. nastolatka miała zastąpić matkę przy karmieniu bydła. Starsza z pań Szewejow udała się na targ do Krasnojarska, by sprzedać mięso. Po powrocie z lekcji jej córka miała przynieść paszę świniom i krowom. Dziewczyna była zaznajomiona z “obrządkiem”, bo nie pierwszy raz zostawała sama na gospodarstwie. Nic nie wskazywało na to, że może dojść do tragedii. Dzień płynął swoim rytmem. W pewnym momencie matka Mileny poczuła niespotykany niepokój. Próbowała dodzwonić się do córki. Bezskutecznie. Jak przyznała w rozmowie z dziennikarzami, miała złe przeczucia. Poprosiła więc chłopaka 17-latki, by podjechał do niej do domu i zobaczył, co porabia uczennica.
18-letni Władymir Bedny udał się do gospodarstwa Szewejów. Poszukiwania ukochanej zaczął od domu. Kiedy nie znalazł jej w żadnym z pokoi, ruszył przeszukiwać pomieszczenia gospodarskie. Kiedy zajrzał do chlewika, zamarł. Jak informował jeden z sąsiadów w rozmowie z portalem NGS24, młody mężczyzna włączył latarkę i zobaczył przerażający widok. Między kłębiącymi się wieprzami zauważył okaleczone ciało Mileny. Ściółka zabrudzona była krwią, a zwłoki 17-latki niekompletne. Chłopak wybiegł, wymiotując i krzycząc o pomoc. Przybyły na pomoc lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon.