NFL
Sylwester 2007 miał być dla Moniki początkiem dorosłości, ale spotkanie z nowym znajomym zmieniło wszystko. Co wydarzyło się tej nocy?
Monika miała przed sobą całe życie. Wszystkie plany przekreśliło spotkanie 26-letniego Sławomira na dyskotece. Sylwester 2007 był jej pierwszym po osiągnięciu pełnoletności. Okazał się ostatnim. Nie zdążyła nawet zacząć dorosłego życia.
Mówił, że nie chciał jej zabić, jednocześnie dusił ją przez pięć minut3
Zobacz zdjęcia
Mówił, że nie chciał jej zabić, jednocześnie dusił ją przez pięć minut Foto: Jarek Górny / Newspix.pl, / Materiały policyjne
Monika przyciągała ludzi pozytywną energią niczym magnez. Uczynna, rzetelna, nieśmiała i bardzo religijna. Ostatni raz na pielgrzymkę do Jasnej Góry wybrała się w listopadzie. Intencję znała tylko ona. 19-latka stroniła od dużych, głośnych imprez. Jednak sylwester 2007 był dla niej wyjątkowy. Nareszcie była pełnoletnia. Pojechała na dyskotekę do sąsiedniej wsi. Była z koleżankami. Chciała powitać Nowy Rok. Tam poznała mężczyznę i… już nigdy nie wróciła do rodzinnego domu.
19 lat temu Polską wstrząsnęła historia straszliwej, sylwestrowej zbrodni, do jakiej doszło w małej miejscowości, głęboko na prowincji.
31 grudnia 2007 r. we wsi Suchowola (woj. lubelskie) organizowana była impreza. Jej uczestnicy w akompaniamencie śmiechów, tańców i muzyki chcieli pożegnać smutki starego roku i przywitać z nadzieją 2008 r. Wśród nich była także młoda Monika Momont. Dla niej miał to być wyjątkowy sylwester. Pierwszy odkąd stała się dorosła.
Monika przygotowywała się do matury, którą miała zdawać w nadchodzącym roku. Na studia chciała wyjechać do Białej Podlaskiej. Nie zdążyła wybrać kierunku. Bliscy wspominają ją jako lubianą, pomocną, wspierającą rodziców. Zawsze towarzyszył jej uśmiech. Nauczyciele chwalili jej sumienność. Była pilna. Często pierwsza przychodziła do szkoły.
Pamiętam ją od pierwszej klasy liceum. Była bardzo cicha, spokojna. Nie rzucała się w oczy. Na zdjęciach starała się stawać tak, aby nie było jej widać. Nie pchała się na pierwszy plan. Rzadko chodziła na zabawy
— tak lata temu, opowiadał o Monice jej szkolny katecheta, ks. Marian Banasiuk.
Pełnoletniość rządzi się swoimi prawami, a takiego sylwestra ma się tylko raz w życiu. Padło na dyskotekę Corrado w Suchowoli. To zaledwie dziesięć kilometrów od jej rodzinnej wsi. Początkowo dziewczyny trzymały się w swoim gronie, ale po jakimś czasie Monika znalazła się w towarzystwie młodego mężczyzny. To był 26-letni Sławomir S.
Miał dziwny wyraz twarzy, a jego oczy zdradzały coś dziwnego. Od razu mi się nie spodobał
— wspominała przyjaciółka Moniki, Aneta Bieniek.
Kiedy wybiła północ, para wyszła przed lokal, aby obejrzeć pokaz sztucznych ogni. Chwilę później kamery monitoringu nagrały, jak oboje odjeżdżają samochodem. To był biały Renault. Po kilkunastu minutach 26-latek wrócił na dyskotekę. Był już sam.
O godzinie 7.30, dwa kilometry od Suchowoli, we wsi Świerże, na skraju lasu, znaleziono ciało Moniki. Była do połowy rozebrana. Policję wezwała mieszkająca w okolicy kobieta.
Nocą słyszałam ujadanie psów. Nie wychodziłam, ponieważ się bałam. Nie słyszałam jednak żadnych krzyków. Widocznie bandzior, który udusił dziewczynę, zakneblował jej usta
— mówiła Elżbieta Garbala, seniorka, która wezwała służby.
Wyniki sekcji zwłok były jednoznaczne — najpierw doszło do stosunku seksualnego, a następnie nastolatkę uduszono. Na miejscu odkryto także ślady opon samochodowych.
Głównym podejrzanym był oczywiście Sławomir S. Ustalenie numerów rejestracyjnych samochodu, w którym ostatni raz była widziana Monika, stało się najważniejszym priorytetem lubelskiej policji. Na szczęście wyjazd zarejestrowały kamery.