Connect with us

NFL

Chyba nikt się tego nie spodziewał

Published

on

Sylwester w Polsacie to już właściwie tradycja, tak samo jak sałatka jarzynowa i fajerwerki o północy. W tym roku impreza pod szyldem Sylwestrowej Mocy Przebojów przeniosła się do Torunia, co samo w sobie było ciekawą odmianą. Zamiast oklepanych lokalizacji, dostaliśmy scenę wkomponowaną w historyczne tło, co zawsze dodaje trochę klasy masowym imprezom. To, co rzucało się w oczy od strony technicznej, to przede wszystkim kamera na linie, rozciągnięta między sceną a ulicą Szczytną. Może brzmi to jak gadżet dla fanów technologii, ale w praktyce zrobiło świetną robotę. Zamiast oglądać tylko spocone czoła wokalistów, widzowie przed telewizorami mogli zobaczyć zakamarki toruńskiej starówki z zupełnie innej perspektywy. Tego typu ujęcia sprawiają, że koncert przestaje być tylko “gadającymi głowami”, a staje się widowiskiem, które pokazuje klimat miasta.

Sama muzyka to – jak zwykle – miszmasz gatunków. Polsat postawił na sprawdzoną formułę, czyli miks radiowych hitów, disco polo i klasyków, które zna każdy, niezależnie od tego, czego słucha na co dzień w słuchawkach. To ma być rozrywka dla milionów i pod tym względem stacja nie kombinuje. Ma być głośno, kolorowo i rytmicznie. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, jak technologia zmienia sposób, w jaki oglądamy takie imprezy. Dzięki wspomnianej kamerze, Toruń wyglądał w transmisji nowocześnie, a jednocześnie bardzo klimatycznie. Dynamika obrazu pozwoliła poczuć energię tłumu, nawet jeśli siedziało się na kanapie w kapciach. Ostatecznie o to właśnie chodzi w sylwestrowych koncertach – żeby przez te kilka godzin poczuć, że bierze się udział w czymś dużym, nawet jeśli jedynym łącznikiem ze sceną jest pilot od telewizora.

Sylwestrowe koncerty w telewizji mają to do siebie, że wszystko musi być „naj”. Największe hity, najjaśniejsze światła i najgorętsze nazwiska sezonu. Nic więc dziwnego, że na scenie pojawili się Mikołaj „Bagi” Bagiński i Magdalena Tarnowska. Po ich sukcesie w „Tańcu z gwiazdami” stali się parą, którą ludzie po prostu chcą oglądać, a sylwester to idealna okazja, żeby wykorzystać taką popularność.

W planach był wielki pokaz. Widzowie przed telewizorami i pod sceną czekali na ich autorski układ do hitu „Dmuchawce, latawce, wiatr”. Wybór utworu był strzałem w dziesiątkę – sentymentalny, kojarzony przez każdego, dawał pole do popisu dla tancerzy. Miało być magicznie, lekko i efektownie. Niestety, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te ambicje, a winna okazała się fatalna pogoda, z którą nikt nie był w stanie wygrać.

Problem okazał się dość prozaiczny, choć dla samej zainteresowanej zapewne bardzo stresujący. Silne podmuchy zaczęły podwiewać sukienkę tancerki, odsłaniając znacznie więcej, niż przewidywał scenariusz i regulaminy transmisji. Realizatorzy musieli reagować błyskawicznie – zamiast pełnej choreografii i szerokich planów, widzowie zobaczyli rwaną relację. Kamera uciekała w bezpieczne ujęcia, by uniknąć obyczajowej wpadki na wizji, przez co sam taniec mocno stracił na dynamice.

W sieci szybko zawrzało, ale tym razem, co ciekawe, w komentarzach dominowało zrozumienie i zwyczajne współczucie. Trudno mieć pretensje do artystki, że natura postanowiła spłatać jej figla. Tarnowska profesjonalnie dociągnęła występ do końca, mimo że walczyła nie tylko z krokami, ale i z własną garderobą. To jedna z tych sytuacji, w których nawet najlepsza próba generalna nie pomoże, gdy w grę wchodzi żywioł.

Jak można tak zepsuć występ?! Dlaczego tak mało ich pokazaliście? Dlaczego wywiew nie został wyłączony lub sukienka Madzi lepiej uszyta? Masakra 
Szkoda tylko, że tak mało i w jakimś spowolnieniu pokazaliście. Przecież spokojnie Urszula mogła śpiewać na podeście i wszyscy byliby w kadrze 
Biedna Madzia z tą podwiewającą sukienką, widać, że się krępowała — napisała jedna z osób.
Cała sytuacja pokazuje, jak cienka jest granica między wielkim show a wizerunkowym problemem. Sylwester to dla gwiazd ogromne wyzwanie, a złośliwość przedmiotów martwych (i pogody) bywa bezlitosna. Szkoda tylko, że przez jedną niesforną sukienkę nie mogliśmy w pełni docenić pracy, jaką tancerka włożyła w przygotowanie tego numeru. Ostatecznie skończyło się na strachu i szybkim cięciu montażowym, ale niesmak po „skróconym” występie pewnie zostanie z nią na dłużej.
mjunglcog9p1tglee1r

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews