Connect with us

NFL

Nikt się nie spodziewał!

Published

on

Anita Szydłowska i Adrian Szymaniak poznali się w 2018 roku na planie trzeciej edycji programu TVN „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Format, w którym uczestnicy decydują się na małżeństwo z osobą dobraną przez specjalistów, dla wielu par okazywał się jedynie chwilową przygodą. W ich przypadku szybko stało się jasne, że to coś więcej niż medialny eksperyment. Już podczas pierwszych wspólnych chwil przed kamerami widzowie zauważyli wyjątkową chemię i porozumienie, które rzadko zdarza się w tego typu programach.

Po zakończeniu emisji Anita i Adrian nie zniknęli z życia prywatnego widzów, ale konsekwentnie budowali swoje wspólne życie poza kamerami. Rok po ślubie, w 2019 roku, na świat przyszedł ich syn Jerzy. W 2020 roku rodzina powiększyła się o córkę Biankę. Para udowodniła, że ich relacja nie była chwilowym zauroczeniem, lecz stabilnym związkiem opartym na codziennym partnerstwie.

Anita, dzięki swojej otwartości i naturalnej charyzmie, zaczęła intensywnie działać w mediach społecznościowych. Dziś obserwuje ją ponad 307 tysięcy osób, które śledzą jej codzienność jako mamy i żony. Adrian natomiast, związany zawodowo z branżą IT, pozostał bardziej w cieniu, skupiając się na pracy i rodzinie. Razem stworzyli obraz spokojnego, poukładanego domu, który dla wielu fanów był dowodem na sukces programu.

Ten obraz runął w lipcu 2025 roku, gdy u Adriana zdiagnozowano glejaka mózgu IV stopnia – jeden z najbardziej agresywnych nowotworów. Od tamtej pory ich życie zmieniło się diametralnie.

Choroba Adriana Szymaniaka. Najnowsze informacje o leczeniu i wynikach badań
Od momentu diagnozy Adrian przeszedł już dwie operacje usunięcia guza, a także intensywną radio- i chemioterapię. Leczenie odbywa się w Bydgoszczy, gdzie regularnie stawia się na kolejne badania i konsultacje. Każdy etap terapii oznacza nowe decyzje i niepewność, a codzienność rodziny podporządkowana jest kalendarzowi medycznemu.

W połowie grudnia Anita i Adrian zdecydowali się na krok, który poruszył wielu ich obserwatorów. W obliczu choroby przyspieszyli ślub kościelny, który od lat odkładali. Ceremonia odbyła się 12 grudnia, w dniu urodzin Anity, co nadało jej szczególnego, symbolicznego znaczenia. Chwilę później spędzili sylwestra w Zakopanem, starając się znaleźć moment wytchnienia od trudnej rzeczywistości.

Nadzieja na lepsze wieści pojawiła się wraz z kolejnymi badaniami, jednak 12 stycznia Adrian opublikował informacje, które ostudziły ten optymizm. Wynik rezonansu magnetycznego wykazał wznowę guza, mimo że część wcześniejszych zmian uległa poprawie. Sam przyznał, że liczył na wiadomość, którą mógłby przekazać fanom z większym spokojem.

Rodzina stara się jednak zachować możliwie normalny rytm życia. Anita na Instagramie pokazuje codzienność, organizując życie dzieci w sposób jak najbardziej stabilny i dając wsparcie mężowi. Adrian pozostaje w kontakcie z obserwatorami, informując o stanie zdrowia, ale unika pochopnych ocen. Wiadomo już, że choroba wciąż jest aktywna, a najbliższe tygodnie będą decydujące dla dalszego leczenia.

Pilne: Globalna awaria. Padła popularna platforma społecznościowa
Czytaj dalej

Klienci robią to codziennie przy kasie. Pracownicy Biedronki ostrzegają
Czytaj dalej
Wznowa guza i kosztowne leczenie. Adrian Szymaniak ujawnia szczegóły i rachunki
Po informacji o nawrocie nowotworu w sieci pojawiło się wiele emocjonalnych reakcji. Adrian Szymaniak zdecydował się zabrać głos i dokładnie wyjaśnić, jak wyglądała jego dotychczasowa droga leczenia. Wprost przyznał, że jego wpis nie miał na celu wywołania poruszenia. Jak relacjonował:

– Wiem, że wywołało to poruszenie sieci. Nie takie było moje założenie (…). Cały rezonans był czysty, wszystko szło fajnie, pięknie. Radiochemioterapia sześciotygodniowa w Bydgoszczy również przebiegała sprawnie.

Nie ukrywał jednak, że leczenie miało trudniejsze momenty. Jak mówił:

– W drugim tygodniu miałem gorszy okres, byłem bardziej ospały, miałem mdłości, wymioty, ale to się wszystko uregulowało. 

Podkreślał przy tym, że wyniki krwi były bardzo dobre, a rezonans po zakończeniu radioterapii nie wykazywał niepokojących zmian. Przełom nastąpił podczas rutynowego badania. Adrian wyznał, że:

– w poniedziałek 12 stycznia miałem kontrolny rezonans głowy, który pokazał, że w miejscu wycięcia pojawia się mała aktywność guza. 

Zmiana miała zaledwie 2–3 milimetry, ale jej skutki były poważne. Jak dodał, „wykluczyło mnie to całkowicie z udziału w badaniu klinicznym”.

Mimo trudnej sytuacji Adrian podkreśla, że kluczowy jest dla niego stan psychiczny. 

– Najważniejsze jest to, że jestem w dobrej formie. Psychicznej przede wszystkim, fizycznej również – zaznaczył.

Duże poruszenie wywołało również zdjęcie fragmentu faktury, którą pokazał swoim obserwatorom. Tym samym ujawnił, z jakimi kosztami wiąże się dalsze leczenie.

– Teraz idę w systemie dalszej chemioterapii T-modalem przez najbliższe 6 miesięcy – wyjaśnił.

Równolegle zdecydował się na terapię TTFields, która w jego przypadku jest w pełni odpłatna. 

– Uruchamiam też TTFields komercyjnie, w 100% odpłatny. Dziękuję Wam za wsparcie, bo to dzięki Wam jest to możliwe – powiedział.

Padły również konkretne kwoty. 

– Właśnie dokonałem płatności na początek w kwocie 240 tysięcy złotych. Później 120 tysięcy złotych miesięcznie za użytkowanie tego sprzętu – ujawnił.

Dodał także, że po weekendzie otrzyma urządzenie do domu.

– Będę w czepeczku, który blokuje podział komórek nowotworowych, i będę podpięty pod ten aparat. (…) Za 3 miesiące będzie kolejne badanie obrazowe. Wtedy zobaczymy – opisywał.

Choć sytuacja pozostaje niezwykle poważna, Adrian nie ukrywa, jak ogromne znaczenie ma dla niego wsparcie ludzi, którzy towarzyszą mu w tej walce. Jak sam podkreśla, to właśnie dzięki nim może podjąć kosztowne, ale dające nadzieję leczenie.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews