NFL
A jednak!
Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek to nazwiska dobrze znane nie tylko w polskiej polityce, ale też w środowiskach walczących o prawa człowieka i równość. Biedroń, były prezydent Słupska i długoletni poseł, od początku kariery politycznej wyróżniał się nie tylko odwagą w podejmowaniu trudnych decyzji, ale też konsekwentnym budowaniem wizerunku lidera otwartego na dialog społeczny. Jego aktywność nie ograniczała się do zwykłych obowiązków polityka – od lat angażuje się w inicjatywy mające na celu poprawę sytuacji osób LGBT w Polsce, przeciwdziałanie dyskryminacji oraz promowanie tolerancji i zrozumienia w społeczeństwie. W środowisku medialnym i politycznym Biedroń jest postacią, która nie boi się kontrowersji, a jego działania często prowokują do dyskusji, zarówno w kręgach zwolenników, jak i krytyków.
Krzysztof Śmiszek, partner Biedronia, od lat pozostaje jego najbliższym wsparciem. Śmiszek to również polityk, prawnik i działacz społeczny, który swoją pracą i zaangażowaniem udowadnia, że partnerstwo to nie tylko życie prywatne, ale także wspólne cele i wartości. Para jest ze sobą od ponad dwóch dekad, a ich związek stał się w pewnym sensie symbolem wytrwałości i konsekwencji w dążeniu do własnych przekonań. Śmiszek nie tylko wspiera Biedronia w życiu codziennym, ale też aktywnie uczestniczy w jego inicjatywach politycznych i społecznych, razem tworząc duet, który potrafi łączyć miłość z publiczną misją.
Ich relacja często bywa komentowana w mediach, choć Biedroń i Śmiszek starają się zachować pewien balans między życiem prywatnym a publiczną obecnością. Choć oboje często znajdują się w centrum uwagi, potrafią zachować intymność, którą cenią ponad medialnym zgiełkiem. Ich wspólne życie to także codzienne wyzwania związane z byciem postrzeganym jako para homoseksualna w kraju, który dopiero zaczyna otwierać się na różnorodność.
Związki partnerskie w Polsce
W Polsce kwestia związków partnerskich od lat budzi żywą debatę publiczną i polityczną, ale jednocześnie trwa w stanie prawnej niepewności, którą odczuwa wiele par – zarówno jednopłciowych, jak i różnopłciowych. Obecnie polskie prawo nie przewiduje instytucji związków partnerskich jako uznanej i kompleksowej formy prawnej relacji między dwiema osobami, co oznacza, że pary żyjące ze sobą w pełnym zaangażowaniu funkcjonują często bez formalnej ochrony prawnej i społecznej.
Podstawowa bariera tkwi w tym, że Prawo polskie nie daje dziś parom tej samej płci (ani każdej innej) żadnego formalnego statusu podobnego do małżeństwa.
Od kilku lat toczy się jednak intensywna debata o wprowadzeniu formalnej instytucji związków partnerskich – czyli takiej, która pozwoliłaby parom zawierać rejestrowane umowy, uzyskiwać prawo do odwiedzin w szpitalu, dziedziczenia, wspólnego rozliczania podatków czy dostępu do informacji o stanie zdrowia partnera. Rząd Donalda Tuska przedstawił projekt ustawy przewidujący rejestrowane związki partnerskie, które dawałyby parom – niezależnie od płci – możliwość formalnego zarejestrowania relacji i korzystania z pewnych praw cywilnych.
Projekt przewiduje między innymi procedurę rejestracji w urzędzie stanu cywilnego oraz określone prawa dotyczące nazwiska, wspólnego życia i rozwiązania związku bez angażowania sądu, co jest jedną z kluczowych różnic względem tradycyjnego małżeństwa.
Odbicie się od dawnej niechęci i pojawienie się realnej debaty parlamentarnej to efekt zarówno zmian społecznych, jak i rosnącego poparcia społecznego – według badań prawie 62% Polaków opowiada się za uznaniem związków partnerskich, co stanowi najwyższy odsetek od lat.
Właśnie gruchnęły pilne wieści ws. Ziobry. Czarzasty zapowiedział to przed całą Polską
Robert Biedroń po latach zdecydował się publicznie opowiedzieć o momencie, który przez długi czas pozostawał w cieniu jego życia prywatnego, a który dziś zyskuje nowe znaczenie. Chodzi o sytuację sprzed 15 lat, kiedy jego partner, Krzysztof Śmiszek, zaproponował mu zawarcie ślubu za granicą. Wydawałoby się, że w takiej chwili każda para mówi „tak” – formalności załatwione, marzenie spełnione, dokumenty podpisane. Jednak Biedroń zdecydował inaczej.
W wywiadzie udzielonym dla serwisu Wysokie Obcasy polityk przyznał, że odmówił zawarcia małżeństwa poza Polską, mimo że było to możliwe i w pełni legalne. Powód nie leżał w braku uczuć czy obawach związanych z formalnym zobowiązaniem, lecz w głębokim przekonaniu, że ich związek powinien być uznany w kraju, w którym żyją i działają na rzecz zmian społecznych. Biedroń podkreślił, że zawarcie ślubu za granicą byłoby wbrew jego wartościom i symbolice, jaką chciał nadać własnej relacji – symbolice, która łączy miłość z aktywnym dążeniem do równouprawnienia w Polsce.
To, co może zaskakiwać, to fakt, że decyzja ta nie była impulsywna ani łatwa. Oznaczała świadome odłożenie osobistej satysfakcji na rzecz większej idei. Biedroń i Śmiszek postanowili czekać, aż w Polsce powstaną odpowiednie przepisy, które umożliwią parom jednopłciowym formalne zawarcie związku w kraju, bez konieczności uciekania się do zagranicznych rozwiązań. W ten sposób ich wybór stał się również gestem politycznym – wyraźnym komunikatem, że walka o równość nie kończy się na prywatnym szczęściu, lecz obejmuje również działania dla całego społeczeństwa.
Biedroń przyznaje, że decyzja sprzed lat wciąż jest dla niego źródłem refleksji. Pokazuje, że w życiu prywatnym i publicznym często stajemy przed wyborem między natychmiastową wygodą a długofalową misją. W ich przypadku miłość i zasady współistniały w sposób wyjątkowy – każda decyzja była przemyślana i niosła ze sobą konsekwencje nie tylko dla nich samych, ale także dla całej debaty o równości w Polsce.