NFL
Tomasz Pilch początkowo nie chciał szerzej komentować swojej decyzji, ale zmienił zdanie. W rozmowie z nami wszystko wyjaśnia ➡
Taka sytuacja nie miała miejsca i jest to nieprawda. Nie mówiłem nic o braku motywacji — odpowiada na słowa Adama Małysza Tomasz Pilch, który w poniedziałek ogłosił, że zawiesza karierę. Początkowo nie chciał szerzej komentować swojej decyzji, ale zmienił zdanie.
Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie byłem zmuszony zawiesić swoją sportową działalność w tym sezonie. Była to trudna, ale przemyślana decyzja. Dziękuję Wam za wsparcie i wiadomości” — napisał w poniedziałek na Instagramie Tomasz Pilch, wywołując niemałe poruszenie w środowisku.
Początkowo sam nie chciał szerzej komentować tej decyzji. Za to odniósł się do niej Adam Małysz. — Pisał mi, że zawiesza skakanie, bo brakuje mu motywacji i potrzebuje odpoczynku — przekazał prezes PZN, a prywatnie wujek zawodnika.
— Taka sytuacja nie miała miejsca i jest to nieprawda. Nie mówiłem nic o braku motywacji. Wręcz przeciwnie, miałem bardzo dużą motywację, szczególnie w kontekście tego sezonu i nowego, dobrego sponsora — odpowiada nam Pilch, który jednak zdecydował się przedstawić swoją perspektywę.
Oczywiście chciałem jak najczęściej startować w zawodach. Na treningach dawałem z siebie wszystko. Gdybym rzeczywiście nie miał motywacji, zakończyłbym przed sezonem letnim, który ostatecznie okazał się dla mnie bardzo dobry, ponieważ skończyłem go jako lider klasyfikacji generalnej. Tak jak napisałem w swoim poście, przyczyny były niezależne ode mnie. Gdyby była to kwestia motywacji, napisałbym to wprost. Nie mam nic do ukrycia — dodaje.
— Trudno jest dawać z siebie wszystko, poświęcać temu sportowi całe swoje życie, a w ostateczności nie móc nawet wystartować w zawodach rangi FIS Cup. Dodatkowo nie można cały czas dokładać z własnej kieszeni. Wiele osób ma błędne przekonanie, że otrzymujemy pieniądze z PZN. Znalezienie sponsora graniczy z cudem i nie mówię tu tylko o sobie. Kiedy w końcu mi się to udało, nie miałem szansy wystartować w ani jednych zawodach. Trudno oczekiwać, aby dla jakiegokolwiek sponsora było to opłacalne — podkreśla.
Sezon letni dawał Pilchowi nadzieję na przełamanie po ostatnich bardzo trudnych latach. Stawał na podium FIS Cup, zdobył też punkty Letniego Pucharu Kontynentalnego.
— To była duża motywacja na nadchodzący sezon zimowy. Po tym okresie miałem zagwarantowany start w pierwszych zimowych zawodach FIS Cup w Kanderstegu, na które ostatecznie niestety nie pojechałem, z powodu zmiany decyzji dotyczącej składu. Później tak naprawdę niewiele się zmieniło, co widać po moich zerowych występach w sezonie zimowym. To sprawiło, że skoki przestały sprawiać mi przyjemność i zacząłem odczuwać bezsens tego, co robię. Dla mnie jest to zrozumiały powód do podjęcia decyzji o przerwie — przyznaje.
Przez lata Pilch uchodził za jeden z największych polskich talentów. W sezonie 2017/18 jako 17-latek wygrał dwa konkursy Pucharu Kontynentalnego, a w kolejnych prezentował wysoką i równą formę. To otworzyło mu furtkę do debiutu w Pucharze Świata podczas Turnieju Czterech Skoczni. Zawody w Austrii kończyły się dla niego po pierwszej serii, ale pierwsze punkty zdobył już niedługo później w Zakopanem. Wokół jego nazwiska zrobiło się bardzo głośno, a wiosną podpisał kontrakt z Red Bullem.
Niestety późniejsze lata nie przyniosły oczekiwanego postępu. Pilch miewał jeszcze dobre momenty, ale przede wszystkim zmagał się z problemami technicznymi.
— Z kolei przed obecnym sezonem musiałem zejść z wagi. Były to 2 kg w porównaniu do sezonu letniego. Niewiele, ale bardzo mocno odczułem to zarówno pod względem energetycznym, jak i samopoczucia. Oczywiście zastosowałem się do poleceń trenera i zrzuciłem wagę — tłumaczy.