NFL
Nawrocki przyjął go w Pałacu Prezydenckim. Gdy Żurek ich zobaczył – musiał pilnie interweniować
W polskiej polityce znowu zrobiło się nerwowo – i nie chodzi już tylko o pojedyncze wypowiedzi czy kolejne konferencje. Coraz częściej to instytucje państwa mówią różnymi głosami, a spory prawnicze zaczynają mieć skutki wykraczające poza Warszawę. W tle przewijają się trzy mocne wątki: konflikt o to, kto faktycznie stoi na czele prokuratury, sprawa Zbigniewa Ziobry i jego wyjazdu na Węgry oraz postępowanie dotyczące Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Jednym z najbardziej zapalnych punktów jest konflikt wokół stanowiska Prokuratora Krajowego. To nie jest urząd „gdzieś obok” – od tego, kto go pełni, zależy działanie całego systemu ścigania. Problem w tym, że dziś w przestrzeni publicznej funkcjonują dwie, sprzeczne interpretacje tego, kto ma do tego prawo.
Z perspektywy prezydenta Karola Nawrockiego sytuacja jest jasna: uznaje on, że jedyną osobą uprawnioną do pełnienia tej funkcji jest Dariusz Barski. W tej wersji wydarzeń Barski miał zostać wcześniej odsunięty od wykonywania obowiązków w sposób sprzeczny z prawem, a do skutecznego odwołania potrzebna była zgoda głowy państwa – zgoda, której nie było. W konsekwencji decyzje podejmowane przez innych są traktowane jako obarczone wadą prawną.
Druga strona sporu – opisywana jako środowiska prawnicze powiązane z obozem rządzącym – wskazuje na coś odwrotnego: że przywrócenie Barskiego do służby w 2022 roku miało nastąpić w oparciu o ustawę, która już wtedy nie obowiązywała. A skoro tak, to cała decyzja ma być nieważna od początku. W tym ujęciu Barski formalnie nie odzyskał pozycji, a za faktycznego Prokuratora Krajowego uznawany jest Dariusz Korneluk.
To tworzy sytuację, która brzmi jak prawniczy paradoks, ale ma bardzo praktyczne skutki. Jeśli państwo działa w warunkach takiego sporu, każda decyzja procesowa – akt oskarżenia, postanowienie, ważny podpis – może w przyszłości stać się przedmiotem ataku. Ryzyko jest proste: ktoś kiedyś powie „to było wydane przez niewłaściwą osobę” i zacznie się długa walka o to, czy cała procedura była legalna.
Ziobro na Węgrzech. Ochrona czy ucieczka
Drugim wątkiem, który podbija temperaturę, jest sprawa Zbigniewa Ziobry. W tekście pojawia się informacja o jego pobycie na Węgrzech i o tym, że pojawiają się doniesienia dotyczące możliwości uzyskania tam ochrony politycznej. Zbiegło się to w czasie z postępowaniami, które mają się wobec niego toczyć w Polsce – i z informacją, że sąd ma rozpatrywać wniosek o tymczasowe aresztowanie.
Ziobro ma mierzyć się z poważnymi zarzutami, a samą sprawę jego wyjazdu część osób czyta dziś nie tylko jako decyzję osobistą, ale też jako gest polityczny. Węgry Viktora Orbána są w tekście opisane jako państwo, które od lat pozostaje w konflikcie z instytucjami Unii Europejskiej w sprawach praworządności, a jego relacje z Rosją budzą kontrowersje w kontekście wojny w Ukrainie.