NFL
Trener polskich skoczków znalazł się w potrzasku ➡️
Choć w rozmowie z Eurosportem Maciej Maciusiak nie chciał przyznać, że Paweł Wąsek stracił już szansę na wyjazd na igrzyska, wszystko na to wskazuje. W innym przypadku hasła o sprawiedliwości i transparentności można byłoby włożyć między bajki, a sam trener powieliłby błędy Thomasa Thurnbichlera, których tak bardzo chciał uniknąć.
Doskonale pamiętamy, jak dużo szumu wywołała decyzja Thomasa Thurnbichlera o wyborze składu na zeszłoroczne mistrzostwa świata. I nie chodziło wcale o kwestie personalne, a sposób. Wiele mówiło się o niejasnych zasadach, o tym, że pomiędzy zawodnikami zabrakło bezpośredniej konfrontacji.
Wydaje się, że od początku sezonu Maciej Maciusiak robił wszystko, by podobnego scenariusza uniknąć. Okazuje się jednak, że może skończyć się to fiaskiem.
U progu sezonu kwestia zasad nominacji na igrzyska olimpijskie rozgrzała polskie środowisko do czerwoności. Decyzja o tym, by o większości składu decydował ranking olimpijski, do którego punkty zbierało się od sezonu letniego 2024, dla wielu wydawała się kuriozalna. Oczywiście szkoleniowiec zostawił sobie furtkę w postaci możliwości wyboru ostatniego zawodnika, ale to nie wystarczyło. Szybko okazało się jednak, że to, co na papierze niewiele znaczy, a na imprezę czterolecia pojadą “najlepsi w danym momencie”.
Szukając pobudek, które stały za pierwotną decyzją Maciusiaka, na pierwszy plan wysuwała się chęć zapewnienia poczucia sprawiedliwości i transparentności, czyli tego, czego zabrakło przed ubiegłorocznymi mistrzostwami w Trondheim. Choć nie do końca sensowna, to w pewnym sensie sprawiedliwa — tabela nie zakłamuje rzeczywistości i pokazuje, kto na przestrzeni całego okresu kwalifikacji prezentował się najlepiej, a więc i w pewnym sensie zapracował na wyjazd.
Zresztą to właśnie na transparentności i sprawiedliwości miała opierać się cała filozofia trenera, który w kontekście startów w Pucharze Świata często i chętnie podkreślał, że “na zawody jeżdżą najlepsi”.
I skoro taka reguła ma obowiązywać także podczas nominacji na igrzyska, tutaj pojawia się problem. Bo jak wybrać tych najlepszych w tak niestabilnym dla Polaków sezonie?
Trener w potrzasku
Pewniakiem do wyjazdu na igrzyska jest obecnie tylko Kacper Tomasiak. Nie ma też raczej większych wątpliwości co do tego, że we Włoszech obejrzymy Kamila Stocha. Trzykrotny mistrz olimpijski nie wystąpi w zawodach w Sapporo, po których zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie składu.
Poza Tomasiakiem, wystartują tam Klemens Joniak, Aleksander Zniszczoł, Maciej Kot oraz Dawid Kubacki. Z tego jasno wynikałoby, że walka o trzecie miejsce na igrzyska rozegra się pomiędzy Kotem a Kubackim. Właśnie taki scenariusz próbował potwierdzić w rozmowie z trenerem reporter Eurosportu Kacper Merk, który dopytał, czy w takim razie Paweł Wąsek stracił jakiekolwiek szanse na występ w igrzyskach.
Nie dało się nie zauważyć, że ten wątek mocno zdeprymował szkoleniowca. Unikał odpowiedzi, mówiąc o zgrupowaniu w Zakopanem i podkreślając, że każdy idzie swoim torem. Gdyby jednak okazało się, że 26-latek wciąż jest w grze o wyjazd do Włoch, decyzja o niewysłaniu go do Japonii byłaby niezrozumiała. W tej sytuacji zabrakłoby bezpośredniej konfrontacji pomiędzy nim, Kubackim i Kotem, a zapewnienia o transparentności można byłoby włożyć między bajki.
Z drugiej strony już po Turnieju Czterech Skoczni jasne było, że przede wszystkim Wąsek potrzebuje spokojnego treningu, choć akurat on na Wielkiej Krokwi wyglądał nieco lepiej niż w Niemczech i Austrii.
Nie było tu zatem jednej słusznej decyzji, a trener w pewnym sensie znalazł się w potrzasku. Przed nim kolejne, zdaje się, że jeszcze trudniejsze wybory.