NFL
Kamil – dziękujemy za wszystko 🥺💔 Więcej ➡️
Kamil Stoch nie zamierzał ukrywać, że jest zawiedziony tym, jak wypadł jego ostatni start przed polskimi kibicami w Zakopanem. Nie awansował nawet do drugiej serii, zajmując 42. miejsce. Jak jednak przyznał, trudno było mu poradzić sobie z emocjami, z którymi musiał się zmierzyć na Wielkiej Krokwi podczas nieoficjalnego pożegnania. — Trudno było to wszystko wytrzymać — stwierdził.
Kamil Stoch z pewnością zupełnie inaczej wyobrażał sobie swoje pożegnanie z polskimi kibicami. Po kompletnie nieudanym skoku, na 119,5 metra, zajął ostatecznie w Zakopanem 42. miejsce i nie awansował do serii finałowej.
Stoch nie zamierzał ukrywać, że ten ostatni weekend w Pucharze Świata w Polsce kosztował go bardzo dużo. — Trudno było to wszystko wytrzymać. Też puściły mi nerwy po ostatnim skoku. Potrzebowałem iść do rodziny i spędzić z nią kilka chwil, żeby te emocje opadły, żeby ze mnie uleciały. Dzięki temu mogę teraz z wami rozmawiać — przyznał Stoch po swoim ostatnim skoku w konkursie na Wielkiej Krokwi. Choć do dziennikarzy przyszedł po mniej więcej 30 minutach.
Wszyscy mają w pamięci pierwsze zwycięstwo Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi. Sam wprost przyznał, że nadal pamięta, co to było, ale obecny weekend także na zawsze będzie miał miejsce w jego sercu. — Zawsze będę pamiętał wyjątkowy finał, zaśpiewany hymn pierwszy raz w życiu. Ale ten weekend również zostanie w pamięci, w podzięce za obecność tych wszystkich ludzi, za ich dobroć, ciepłe słowa, wsparcie, jakie mi dawali przez te wszystkie lata. Że możemy wspólnie świętować ten ostatni raz — powiedział
Na wielkie pożegnanie Kamila Stocha przyjechał prezydent Karol Nawrocki. — Miło mi bardzo, że zaszczycili nas tak znakomici goście — ocenił jego przyjazd
Kamil Stoch stracił szansę na dodatkowe skoki na Wielkiej Krokwi, gdy w sobotę nie znalazł się w składzie na konkurs duetów. — Byłem zawiedziony. Sportowo nie miałem żadnych argumentów. Sportowo byłem nie do dyspozycji. Nic nie funkcjonowało tak, jak chciałem. Ale to w tej chwili nie ma żadnego znaczenia — ocenił decyzję trenera.
Przed Kamilem Stochem przede wszystkim główny cel tego sezonu — igrzyska olimpijskie w Mediolanie. Jak podkreślił Stoch, przed nim teraz trudne zadanie, by w tym czasie poprawić swoją formę, by włączyć się do walki o dobry wynik. — Zrobię, co w mojej mocy. 26 dni to dużo i mało. Najważniejszą rzecz już zrobiłem do tej pory, czyli całe przygotowanie do sezonu, czy przez cały okres swojej kariery. Natomiast teraz muszę znaleźć coś, co pomoże mi to wszystko wydobyć — powiedział.
Nadal jednak nie wiadomo, czy Kamil Stoch wystartuje w nadchodzących zawodach Pucharu Świata w japońskim Sapporo. — O tym zdecydują trenerzy, ja polegam w pełni na ich decyzji — zakończył.