Connect with us

NFL

Puchar Anglii i liga angielska, która jeszcze wtedy nie nosiła nazwy Premier League, zagościły w polskich domach, jeszcze zanim pojawili się komercyjni telewizyjni nadawcy ➡

Published

on

Puchar Anglii po niemal pięćdziesięciu latach wraca na antenę Telewizji Polskiej. Tak! To nie pomyłka. W latach 70. jedyny polski wtedy nadawca potrafił zaskoczyć widzów transmisjami z FA Cup, a za mikrofon siadał słynny komentator Jan Ciszewski. Okoliczności tego wszystkiego były bardzo ciekawe.

Można powiedzieć, że Telewizja Polska pokazywała Puchar Anglii “zanim to było modne”, ale to duże uproszczenie. W rzeczywistości Polski Rzeczpospolitej Ludowej, która zwłaszcza dla przybyszów z Zachodu jawiła się jako kraj szary i smutny, interesujące było to, że widzowie co jakiś czas mogli zobaczyć finał piłkarskiego Pucharu Anglii oraz inne okazyjne transmisje z Wysp Brytyjskich.

Puchar Anglii i liga angielska, która jeszcze wtedy nie nosiła nazwy Premier League, zagościły w polskich domach, jeszcze zanim pojawili się komercyjni telewizyjni nadawcy. Powiedzieć, że liga angielska z przytupem weszła na salony PRL, byłoby dużą przesadą. Gdzieś jednak znalazła sobie miejsce, rozsiadła się wygodnie w kącie i już pozostała w polskiej rzeczywistości.

Kolejne lata utrwaliły silną pozycję angielskiej ligi w polskiej rzeczywistości. Żadna inna liga zagraniczna nie cieszyła się w kraju nad Wisłą taką popularnością. Świadczą o tym zupełnie zapomniane dziś transmisje z Anglii, jakie Telewizja Polska przeprowadziła w czasach, gdy władze w kraju sprawował Edward Gierek, a ludzie w swoich telewizyjnych odbiornikach mieli do wyboru tylko dwa kanały. 3 maja 1975 r., z zaledwie z 90-minutowym opóźnieniem nadano ze stadionu Wembley transmisję ze spotkania finału Pucharu Anglii pomiędzy West Ham United a Fulham. Mecz ze studia w Warszawie komentował Jan Ciszewski, a w telewizyjnej rozpisce programu tygodniowego tę pozycję oznaczono skrótem “kol.”. Oznaczało to, że transmisja zostanie nadana w kolorze, jak nieliczne jeszcze wtedy audycje telewizyjne czy filmy prosto Zachodu. Większości społeczeństwa to jednak nie mogło robić różnicy, bo kto wtedy mógł sobie pozwolić na kolorowy telewizor?

Sytuacja z finałem FA Cup powtórzyła się 21 maja 1977 r., gdy widzom w Polsce dano możliwość zobaczenia niezwykle prestiżowego starcia pomiędzy Liverpoolem a Manchester United. Tym razem opóźnienie było nieco większe, bo retransmisję nadano o 21.30, a zatem pięć i pół godziny później od jej rzeczywistego rozpoczęcia. To jednak nie grało takiej roli jak dziś, z racji tego, że do wyniku było dość trudno dotrzeć. Widzowie w PRL obejrzeli zatem ten mecz zupełnie tak samo, jakby był on transmitowany na żywo.

Relacji z finału FA Cup miało być zresztą więcej, ale w 1976 r. terminy nałożyły się z finałem Pucharu Polski i telewizyjne władze zdecydowały się na transmisję z krajowego podwórka. O Puchar Anglii zbytnio nie dbano i nie robiono w żadnych mediach drukowanych wielkiej sensacji z tego, że polscy kibice raz w roku obejrzą brytyjski futbol w najlepszym wydaniu. Transmisje były stosunkowo tanie, więc Telewizja Polska mogła co jakiś czas, nawet spontanicznie załatwić przekaz z meczu angielskiej First Division (lub jego samej drugiej połowy) i nadać go w ramach Studia-2 albo Sportowego Magazynu Sprawozdawczego. Tak było chociażby z debiutem Kazimierza Deyny w Manchesterze City przeciwko Ipswich Town. Mecz został rozegrany w sobotę 25 listopada 1978, a już dzień później, o 12.25 mogli go zobaczyć widzowie w Polsce, razem z materiałem w przerwie “Anglicy o Deynie” i wywiadem z samym zawodnikiem.

Manchester City mimo posiadania polskiego piłkarza w składzie, jakoś jednak nie dorobił się fanów nad Wisłą. — Kiedyś marzyłem, aby zagrać w najlepszej lidze świata i te moje marzenia się spełniły — mówił Deyna, a polscy dziennikarze kpili ze sformułowania “najlepsza”, bo Manchester właśnie przegrał z Legią Warszawa w meczu pożegnalnym wielkiego piłkarza. Wkrótce większość z nich czekało spore rozczarowanie, gdy na pomeczowy specjalny miting połączony z “angielską herbatką”, nie wpuszczano na samo “halloł” krzyczane z bardzo polskim akcentem. Wchodzili za to angielscy żurnaliści w garniturach, aby zadawać pytania menedżerowi i piłkarzowi w zupełnie nieznanej wtedy Polakom luźnej, ale eleganckiej atmosferze.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews