Connect with us

NFL

Fani za nim tęsknili ❤

Published

on

Włodzimierz Szaranowicz to nazwisko, które dla milionów Polaków od lat było synonimem sportowych emocji transmitowanych na żywo. Jego kariera w telewizji trwała ponad cztery dekady, a każdy, kto choć raz oglądał największe wydarzenia sportowe w kraju, bez trudu rozpozna jego charakterystyczny głos i styl komentowania. Szaranowicz zaczynał w czasach, gdy polska telewizja dopiero kształtowała swój sportowy profil, a relacje z igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata czy największych meczów piłkarskich były czymś w rodzaju rodzinnej tradycji – wszyscy zasiadali przed telewizorami, by razem przeżywać sukcesy i porażki.

Jego dorobek jest imponujący. Przez lata relacjonował niemal wszystkie najważniejsze wydarzenia sportowe w Polsce i za granicą. Komentował zarówno letnie, jak i zimowe igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata w lekkoatletyce i piłce nożnej, a jego analizy i anegdoty z zawodów stały się nieodłącznym elementem transmisji. Nie tylko informował – on tworzył dramaturgię, nadając każdemu wydarzeniu charakter niepowtarzalnej historii, którą widzowie śledzili z zapartym tchem. Jego styl łączył precyzję z pasją, wiedzę z humorem, a przy tym potrafił wprowadzić słuchacza w świat sportu w sposób, który sprawiał, że nawet mniej zaznajomieni z tematyką kibice czuli się w centrum wydarzeń.

Włodzimierz Szaranowicz, fot. East News 2013

POPRZEDNI
NASTĘPNY
Nagłe zniknięcie Szaranowicza
Mimo tej ogromnej popularności i niepodważalnej pozycji w świecie dziennikarstwa sportowego, nagle zniknął z anteny. Jego ostatnie występy na żywo miały miejsce podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy, a już wkrótce po tym zakończył współpracę z Telewizją Polską. Dla fanów był to szok – człowiek, którego głos towarzyszył tysiącom emocjonujących chwil, po prostu przestał się pojawiać na ekranach. Pojawiły się pytania: czy to decyzja zawodowa, prywatna, czy może coś, o czym jeszcze nie wiemy? Spekulacje narastały, a media społecznościowe wypełniły się komentarzami, wspomnieniami i pytaniami o przyczyny jego nagłego wycofania się z życia publicznego.

Szaranowicz nie pozostawił jednak swoich fanów całkowicie bez śladów. Od czasu do czasu pojawiały się informacje o jego spotkaniach z innymi dziennikarzami, wspólnych występach na uroczystościach sportowych czy imprezach branżowych. Mimo to, jego zniknięcie stało się tematem rozmów wśród widzów, ale też współpracowników, którzy zastanawiali się, co tak naprawdę stoi za decyzją człowieka, który przez lata był tak obecny w życiu sportowej Polski.

Kiedy jest Tłusty Czwartek 2026? W tym roku świętujemy wcześniej
Czytaj dalej

Studniówka 2026 tylko dla bogaczy. Tyle kosztuje “talerzyk”, ceny jeżą włos na głowie
Czytaj dalej
Włodzimierz Szaranowicz zmaga się z chorobą
Kiedy człowiek przyzwyczai się do blasku kamer i napięcia transmisji sportowych, nagłe zniknięcie z tego świata pozostawia pustkę nie tylko w życiu widzów, ale i w codzienności samego dziennikarza. Szaranowicz, który przez dekady był w centrum każdej ważnej relacji sportowej, musiał zmierzyć się z nową rzeczywistością.

Włodzimierz Szaranowicz od lat zmaga się z chorobą Parkinsona – schorzeniem, które powoli, lecz nieubłaganie ogranicza sprawność ruchową i wpływa na codzienne życie. Dla kogoś, kto przez dekady spędził większość czasu komentując wydarzenia sportowe i towarzysząc emocjom milionów widzów, oznacza to ogromną zmianę. Choroba nie pozwala na powrót do dawnej aktywności, wymaga cierpliwości, systematyczności i nieustannej walki z samym sobą.

W rozmowie z WP SportoweFakty w 2024 roku wyznał:

Choroba objawiła się dość drastycznie. To było jak uderzenie biczem. Ktoś nieznany w twoim życiu zaczyna ingerować, podpowiadać, w końcu dominować. Muszę znosić jego obecność, choć wiem, że w końcu zniszczy mnie i moją osobowość. Muszę go tolerować mimo jego obcesowej brutalności. Zmęczenie, niepewny chód, pochylona, zgarbiona sylwetka — niekiedy wydaje mi się, że jestem już tylko wspomnieniem o sobie sprzed lat

Włodzimierz Szaranowicz pozostaje legendą, której nie da się wymazać ani z pamięci widzów, ani z historii polskiego dziennikarstwa sportowego.

Początek wieczornego wydania „Faktów” zapowiadał się zupełnie standardowo. Najpierw informacje o zagrożeniu życia, potem nagła zmiana tonu i tematu. Kilka minut później widzowie usłyszeli nazwisko Karola Nawrockiego i już było jasne, że to jeden z tych momentów, które zostają w pamięci.Dramatyczny początek „Faktów”. Alert RCB i śmiertelne przypadki wychłodzeniaTrzy weta Karola Nawrockiego. Spór o internet, naukę i ubezpieczeniaGodzina 19:05 w „Faktach”. Ostry materiał o Nawrockim i reakcja rządu

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews