NFL
Cała Polska gratuluje. Wreszcie się doczekał!
Kuba Wojewódzki to jedna z tych postaci polskich mediów, obok których nie da się przejść obojętnie – nawet jeśli ktoś bardzo by chciał. Sam z rozbrajającą pewnością siebie nazywa się królem TVN-u i trzeba przyznać, że w tej deklaracji jest więcej prawdy, niż mogłoby się wydawać. Jego pozycja nie wynika z tytułów, stanowisk ani formalnej władzy, lecz z czegoś znacznie trudniejszego do osiągnięcia: charyzmy, refleksu słownego i umiejętności dominowania rozmowy w sposób, który jednocześnie bawi i niepokoi. Program Wojewódzkiego od lat przyciąga widzów nie dlatego, że obiecuje spokojne wywiady czy rzetelną publicystykę, ale dlatego, że każdy odcinek niesie ryzyko – dla gości i dla samego prowadzącego.
Od początku swojej medialnej drogi Wojewódzki konsekwentnie budował wizerunek inteligentnego cynika, który nie uznaje świętości i nie boi się żadnego tematu. Jego ego, ostentacyjnie eksponowane i często wyśmiewane przez niego samego, stało się jednym z elementów spektaklu. Z równą swobodą potrafi kpić z zaproszonych gości, z aktualnych trendów, jak i z własnych słabości, balansując na cienkiej granicy między ironią a prowokacją. Dla jednych jest to mistrzowski pokaz inteligencji i autoironii, dla innych – przesada i przekroczenie granic dobrego smaku. Jedno jest jednak pewne: obojętność wobec Wojewódzkiego praktycznie nie istnieje.
Jego talk-show od dawna przestał być klasycznym programem rozmów. To raczej sceniczny spektakl, w którym prowadzący gra pierwszoplanową rolę, a goście stają się współtwórcami – czasem ofiarami – tej medialnej gry. Granice między prywatnością a publicznym wizerunkiem celowo się zacierają, a rozmowy potrafią niespodziewanie skręcić w stronę osobistych wyznań, psychologicznych potyczek czy ostrej satyry. Widzowie oglądają ten format nie po to, by dowiedzieć się „co słychać” u celebrytów, ale by zobaczyć, kto wyjdzie z tego starcia obronną ręką.
Wojewódzki od lat udowadnia, że jego siła tkwi w połączeniu inteligencji, prowokacyjnego humoru i pełnej kontroli nad słowem. Jego obecność na ekranie to nie tylko rozrywka, lecz także specyficzne studium charakterów i relacji władzy w mediach. Dla jednych jest błyskotliwym komentatorem popkultury, dla innych jej karykaturą – ale niezależnie od ocen, pozostaje jednym z najbardziej wyrazistych i wpływowych graczy polskiego show-biznesu.
Żaneta Rosińska przez ostatnie lata była doskonale znana widzom „Dzień dobry TVN” jako jedna z prezenterek pogody. Od 2022 roku regularnie pojawiała się na antenie, budując rozpoznawalność i sympatię odbiorców, choć raczej z dala od medialnego zgiełku i sensacyjnych nagłówków. Tym razem jednak to nie prognoza pogody, a jej zawodowa przyszłość stała się tematem numer jeden.
W czwartkowe popołudnie, 8 stycznia, twórcy śniadaniówki zaskoczyli widzów oficjalnym komunikatem. Okazało się, że Rosińska nie tylko nie znika z programu, ale właśnie zalicza wyraźny awans i staje przed zupełnie nowymi wyzwaniami zawodowymi. Dotychczasowa pogodynka już wkrótce pokaże się widzom w zupełnie innej odsłonie.
„Miło nam poinformować, że już wkrótce naszą redakcyjną koleżankę Żanetę Rosińską będziemy oglądać w nowej roli – jako reporterkę Dzień Dobry TVN! Nowe wyzwania, nowe historie i ta sama energia. Trzymamy kciuki i czekamy na pierwsze materiały!” – brzmi oficjalny komunikat „DDTVN”.
Informacja szybko obiegła media i media społecznościowe, a uwagę internautów przyciągnął jeszcze jeden szczegół. Kuba Wojewódzki, który na co dzień skrupulatnie strzeże swojej prywatności i rzadko dzieli się sprawami osobistymi, tym razem zrobił wyjątek. Dziennikarz udostępnił komunikat programu na InstaStories, dając do zrozumienia, że awans żony jest dla niego powodem do dumy. W świecie, w którym Wojewódzki zazwyczaj woli ironię od deklaracji, taki gest nie przeszedł niezauważony.