NFL
A jednak!
Kilka lat temu, przy okazji wyjątkowego jubileuszu, Andrzej Piaseczny zdecydował się na krok, który na długo zapisał się w historii polskiego show-biznesu. Artysta świętujący swoje 50. urodziny sprawił fanom prezent w postaci nowej płyty, a intensywna promocja albumu wiązała się z serią szczerych i osobistych wywiadów. To właśnie wtedy padły słowa, które dla wielu były potwierdzeniem dawnych domysłów, choć wcześniej nikt nie wypowiadał ich wprost.
W jednym z wywiadów wokalista dokonał coming outu, mówiąc o swojej tożsamości w sposób spokojny, dojrzały i pozbawiony sensacyjnego tonu. Choć część fanów od lat przeczuwała, jak wygląda jego życie prywatne, otwartość Piasecznego została odebrana jako akt odwagi i szczerości. Reakcje były w zdecydowanej większości pełne wsparcia i sympatii, a artysta mógł liczyć na falę ciepłych komentarzy.
W rozmowie z Mariuszem Kozakiem z TTV Piaseczny jasno wskazał, co pomogło mu podjąć tę decyzję:
Staram się uczyć lepiej niż ten, “który się ciągle uczy”. Staram się wyciągać wnioski i jeśli ktoś mnie namówił do tego coming outu, to najbardziej właśnie prezydent — powiedział Andrzej w rozmowie z Mariuszem Kozakiem z TTV.
Po tym wyznaniu wokalista zaczął coraz swobodniej mówić także o swoim życiu uczuciowym. Nie unikał tematów związanych z partnerem, podkreślając, że łączy ich relacja z wieloletnim stażem, oparta na bliskości i codziennej czułości. Dla wielu odbiorców był to moment, w którym Piaseczny pokazał się nie tylko jako doświadczony artysta, ale także jako człowiek, który po latach zdecydował się żyć w pełnej zgodzie z samym sobą — bez półsłówek i niedomówień.
Andrzej Piaseczny wrócił wspomnieniami do momentu, który kilka lat temu wywołał szeroką dyskusję i poruszył wielu słuchaczy. W wywiadzie dla magazynu „Pani” artysta opowiedział o singlu „Miłość”, wydanym w 2021 roku — utworze, który wprost opisywał romantyczną relację między dwoma mężczyznami. Jak przyznał, decyzja o takiej narracji nie była przypadkowa i wynikała z obserwacji głębokich zmian zachodzących w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich dekad.
Piaseczny zwrócił uwagę na to, jak bardzo zmienił się kontekst społeczno-polityczny w porównaniu z czasami jego młodości. Podkreślił, że jeszcze ćwierć wieku temu publiczne mówienie o takich tematach mogło mieć dla artysty poważne konsekwencje zawodowe:
Przez ostatnie dekady wiele się zmieniło w przestrzeni społeczno–politycznej. 25 lat temu świat wyglądał inaczej. Gdybym wtedy powiedział o tym głośno, dzisiaj nie rozmawialibyśmy prawdopodobnie, ponieważ nigdy nie doszedłbym w muzyce do tego miejsca, w którym jestem.
W rozmowie dla „Pani” wokalista zaznaczył również, że przez długi czas sam zadawał sobie pytanie, czy ujawnianie tak osobistych wątków jest mu w ogóle potrzebne. Jak przyznał, prywatność zawsze była dla niego wartością, jednak z czasem zrozumiał, że jego decyzja może mieć znaczenie nie tylko dla niego samego, ale także dla innych:
— Gdy sytuacja zaczęła się zmieniać, pozostało pytanie, czy mnie samemu jest to do czegoś potrzebne. (…) Jak mówiłem, lubię życie osobiste zostawiać w sferze prywatnej. Natomiast wiem, że dla wielu ludzi było to ważne i coś zmieniło w ich życiu — tłumaczył.
Słowa artysty pokazują, że piosenka „Miłość” była czymś więcej niż tylko kolejnym muzycznym projektem. Stała się symbolicznym głosem w szerszej rozmowie o akceptacji, czasie i odwadze mówienia o sobie w momencie, który — jak sam Piaseczny podkreśla — wreszcie na to pozwolił.
W dalszej części rozmowy Andrzej Piaseczny pozwolił sobie na moment wyjątkowej szczerości, który trudno było odebrać inaczej niż jako bardzo osobisty i poruszający. Gdy temat zszedł na jego życie prywatne i wieloletnią relację, artysta wyraźnie się wzruszył. Na chwilę zamilkł, jakby szukał słów, które najlepiej oddałyby wagę tej więzi — i właśnie ta pauza powiedziała więcej niż najbardziej rozbudowana deklaracja.
W końcu padły słowa, które natychmiast zapadły w pamięć słuchaczy:
Mój przyjaciel i wieloletni partner jest osobą, która dała mi… (milczenie) Zastanawiam się nad właściwym zdaniem… Mój partner dał mi uśmiech szczęścia. Trwającego szczęścia. Niezależnie od tego, czy jestem w domu i budzimy się razem, czy jestem gdzieś indziej i budzimy się osobno. (milczenie)
To wyznanie, pozbawione patosu i wielkich słów, uderzyło swoją prostotą. Piaseczny nie mówił o spektakularnych gestach ani medialnych deklaracjach — skupił się na poczuciu stabilności, spokoju i emocjonalnego bezpieczeństwa, które, jak dał do zrozumienia, są dla niego fundamentem relacji.