Connect with us

NFL

Żukowska uderza w Tuska. Poważne napięcie w koalicji rządzącej Czytaj więcej:

Published

on

Donald Tusk w czwartek odniósł się publicznie do projektu nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, który od miesięcy był przygotowywany w rządzie. W swoim wpisie w mediach społecznościowych premier zakwestionował jeden z kluczowych zapisów reformy, uznając go za nieakceptowalny.

Chodzi o propozycję, zgodnie z którą inspektor PIP mógłby – w określonych przypadkach – samodzielnie stwierdzić istnienie stosunku pracy i zmienić formę zatrudnienia, bez konieczności kierowania sprawy do sądu. Zdaniem premiera takie rozwiązanie oznaczałoby nadmierną ingerencję państwa i biurokracji w relacje między pracodawcą a pracownikiem.

Szef rządu podkreślił, że jego celem jest ograniczanie regulacji oraz tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi gospodarki, a nie rozszerzanie uprawnień urzędników. Jednocześnie zaznaczył, że ochrona praw pracowniczych pozostaje ważna, ale – w jego ocenie – powinna być realizowana innymi metodami. Według nieoficjalnych informacji Tusk miał być rozczarowany faktem, że zapis, który wcześniej miał zostać usunięty z projektu, ponownie się w nim znalazł.

Stanowisko premiera spotkało się z natychmiastową i zdecydowaną odpowiedzią ze strony Lewicy. Przewodnicząca klubu parlamentarnego tego ugrupowania, Anna Maria Żukowska, nie kryła zdziwienia i rozczarowania wypowiedzią Donalda Tuska.

Posłanka podkreśliła, że projekt reformy PIP nie jest efektem nagłej inicjatywy, lecz wynikiem wielomiesięcznych prac rządowych. Jak zaznaczyła, przez około siedem miesięcy był on konsultowany i uzgadniany z udziałem kilku resortów, w tym Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Choć Żukowska przyznała, że słowa premiera ją zaskoczyły, oceniła je jako sygnał do dalszej rozmowy, a nie definitywnego zamknięcia tematu. W jej ocenie silna Państwowa Inspekcja Pracy jest jednym z najważniejszych instrumentów walki z patologiami na rynku pracy, w tym nadużywaniem umów cywilnoprawnych.

Największe emocje wzbudził jednak jej wpis w mediach społecznościowych, w którym bezpośrednio zwróciła się do premiera, apelując, by rząd stał po stronie pracowników. W ostrych słowach ostrzegła Tuska przed – jak to ujęła – przejmowaniem narracji charakterystycznej dla Konfederacji, kojarzonej z deregulacją i ograniczaniem roli państwa.

Spór o ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy ma znacznie szerszy wymiar niż jeden kontrowersyjny zapis. Reforma PIP jest bowiem jednym z tzw. kamieni milowych, od których uzależnione jest odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Oznacza to, że jej los może mieć bezpośrednie konsekwencje finansowe dla państwa.

Lewica argumentuje, że bez realnego wzmocnienia kompetencji inspekcji obecny system kontroli rynku pracy pozostaje fikcją. Według przedstawicieli ugrupowania skala kontroli jest dziś tak ograniczona, że przeciętne przedsiębiorstwo może spodziewać się wizyty PIP raz na kilkanaście lat. W takiej sytuacji – ich zdaniem – skuteczna walka z nadużyciami jest niemożliwa.

Z kolei obóz premiera obawia się, że rozszerzenie uprawnień inspektorów może uderzyć w przedsiębiorców i wywołać efekt mrożący na rynku pracy. Ten rozdźwięk pokazuje głęboką różnicę ideową wewnątrz koalicji rządzącej – między podejściem bardziej prospołecznym a liberalnym gospodarczo.

Dalsze losy ustawy o PIP staną się ważnym testem dla spójności rządu Donalda Tuska. To również sprawdzian, czy koalicja jest w stanie wypracować kompromis w jednej z kluczowych kwestii dotyczących relacji państwa, pracowników i pracodawców.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews