Connect with us

NFL

Nikt się nie spodziewał!

Published

on

Od dekad w polskim show-biznesie funkcjonuje figura niemal legendarna – „król disco polo”. To określenie na stałe przylgnęło do Zenka Martyniuka, który od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rodzimej sceny muzycznej. U jego boku niezmiennie trwa żona Danuta, z którą artysta tworzy małżeństwo od ponad trzech dekad. Ich ślub odbył się 4 lutego 1989 roku, jeszcze zanim kariera Zenka nabrała prawdziwego rozpędu. Kilka miesięcy później, 1 sierpnia 1989 roku, na świat przyszedł ich jedyny syn – Daniel Martyniuk.

Danuta Martyniuk pochodzi z Bielska Podlaskiego i zanim życie na dobre połączyło ją z estradową codziennością męża, pracowała jako pielęgniarka. Choć na co dzień rzadko występuje w blasku fleszy i raczej unika medialnego rozgłosu, w rodzinie pełni kluczową rolę. To ona – jak wielokrotnie podkreślano w mediach – stoi na straży domowej stabilności, dbając o to, by życie prywatne Martyniuków nie rozpadło się pod naporem popularności Zenka. Ich wieloletni związek bywa przedstawiany jako przykład trwałości w świecie show-biznesu, choć nie jest wolny od drobnych spięć. Według medialnych doniesień różnice zdań między małżonkami dotyczą nawet tak prozaicznych spraw jak podejście do porządku i codziennego funkcjonowania domu.

Najwięcej emocji i niepokoju w rodzinnej historii od lat budzi jednak postać Daniela Martyniuka. Syn gwiazdora wielokrotnie trafiał na nagłówki portali, stając się bohaterem kontrowersyjnych wpisów i burzliwych relacji w mediach społecznościowych. Sam Zenek w jednym z wywiadów otwarcie przyznał, że impulsywność syna bywa dla niego ogromnym wyzwaniem:

Cały czas mu mówię, żeby się uspokoił, żeby nie umieszczał w mediach społecznościowych tego, co myśli. On jest taki troszkę wybuchowy, to, co myśli, od razu pisze”.

Te słowa pokazują, że nawet w rodzinie, która z zewnątrz może wydawać się poukładana i stabilna, nie brakuje napięć oraz trosk typowych dla relacji rodzic–dorosłe dziecko.

Daniel Martyniuk sam jest już ojcem i to dwukrotnie. Z pierwszego małżeństwa z Eweliną doczekał się córki Laury. Z kolei z drugiego związku, z żoną Faustyną Jamiołkowską, ma syna Floriana. Tym samym Zenek i Danuta zostali dziadkami, choć – jak pokazują medialne relacje – radość z tej roli bywała przyćmiewana przez kolejne rodzinne zawirowania i publiczne wystąpienia ich syna.

Historia Martyniuków to więc nie tylko opowieść o muzycznym sukcesie i wieloletnim małżeństwie, ale także o rodzinnych napięciach, emocjach i próbach odnalezienia równowagi między życiem prywatnym a bezlitosnym światem show-biznesu. Właśnie dlatego losy tej rodziny od lat tak mocno elektryzują opinię publiczną.

W realiach mediów społecznościowych każdy kryzys prędzej czy później znajduje swój punkt zapalny – moment, w którym emocje biorą górę, a prywatne sprawy stają się publicznym spektaklem. W historii Daniela Martyniuka i jego żony Faustyny Jamiołkowskiej takich momentów było zaskakująco wiele. Syn „króla disco polo” od dawna uchodzi za osobę impulsywną, reagującą gwałtownie i bez filtra, co wielokrotnie znajdowało ujście w jego internetowych wpisach.

Czerwiec 2025 roku przyniósł jednak wydarzenie, które miało symbolicznie wszystko zmienić. Na świat przyszedł ich syn, Florian. Narodziny dziecka wielu obserwatorów odebrało jako zapowiedź nowego rozdziału – szansę na wyciszenie emocji i uporządkowanie relacji. Szybko okazało się jednak, że nawet tak przełomowy moment nie zagwarantował spokoju. Kolejne miesiące upłynęły pod znakiem napięć i sprzecznych sygnałów wysyłanych do opinii publicznej.

Kulminacja nastąpiła jesienią, kiedy zaplanowano chrzest chłopca w sanktuarium w Wasilkowie pod Białymstokiem. To właśnie wokół tej uroczystości narosło najwięcej spekulacji i emocji. W pewnym momencie zaczęły pojawiać się informacje, że Daniel w ogóle nie zamierza się na niej pojawić. Co więcej, wcześniej sam ogłaszał rozstanie z Faustyną, a w mediach społecznościowych publikował wpisy pełne gniewu i pretensji, nie szczędząc żonie ostrych słów.

„Moja żona ma mnie przeprosić. Co, ja jest śmieć jakiś? Nara. Albo przeprasza, albo będę ją jechał, dopóki nie weźmie rozwodu” – pisał w sieci, nie kryjąc emocji (pisownia oryginalna).

Słowa te wywołały lawinę komentarzy i falę niepokoju wśród internautów, którzy z niedowierzaniem obserwowali, jak rodzinny konflikt rozgrywa się na oczach tysięcy osób. Tym większe było zaskoczenie, gdy ostatecznie Daniel pojawił się na chrzcie – u boku Faustyny, syna i najbliższej rodziny. Ten gest wielu odebrało jako sygnał pojednania lub przynajmniej próby opanowania chaosu. Ostatnio jednak o Danielu Martyniuku znowu jest głośno. O tym, co zrobił, huczy w całej Polsce.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews