NFL
“Maślarze” kontra “harcerze”. Od miesięcy w PiS trwa spór między dwiema frakcjami
Obowiązkowe spotkania, apel o jedność i narastające napięcie wokół przyszłego premiera. Prawo i Sprawiedliwość wchodzi w nowy rok z tymi samymi konfliktami, które od miesięcy dzielą partię Jarosława Kaczyńskiego. Onet relacjonuje głosy z wewnątrz ugrupowania po wyjazdowym posiedzeniu.
Wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego PiS w Sękocinie pod Warszawą miało być pokazem partyjnej dyscypliny i jedności. Prezes Jarosław Kaczyński nakazał obowiązkową obecność wszystkim posłom i posłankom. Frekwencja dopisała, a lider partii w długim wystąpieniu przekonywał, że wewnętrzne spory muszą zostać wygaszone, jeśli PiS realnie myśli o powrocie do władzy. Jak relacjonują uczestnicy spotkania, ton przemówienia był koncyliacyjny, ale niepozbawiony politycznych sygnałów. – Prezes mówił o dokonaniach rządu Morawieckiego, bronił decyzji, za które dziś padają oskarżenia rządzących i prokuratury. Ale jeśli chodzi o diagnozę dotyczącą tego, co dalej, prezes przyjął raczej narrację “maślarzy” – mówi Onetowi jeden z posłów
Od miesięcy w Prawie i Sprawiedliwości trwa spór między dwiema frakcjami. Tzw. maślarze, z którymi kojarzeni są m.in. Przemysław Czarnek, Patryk Jaki, Jacek Sasin czy Tobiasz Bocheński, opowiadają się za wyraźnym skrętem w prawo i walką o konserwatywny elektorat. Z kolei “harcerze” związani z Mateuszem Morawieckim przekonują, że bez wyborców centrum partia nie odzyska większości. W tle są także ambicje personalne. Były premier nie ukrywa, że chciałby ponownie stanąć na czele rządu po ewentualnym zwycięstwie w 2027 r. To właśnie ten wątek, zdaniem polityków PiS, najbardziej podgrzewa atmosferę.
Spór zaostrzył się tuż przed świętami Bożego Narodzenia. W partii nie spodobała się inicjatywa Mateusza Morawieckiego, który po spotkaniu opłatkowym z prezesem zorganizował własną “drugą wigilię” w biurze. Dodatkowo były premier nie pojawił się na jednym z posiedzeń władz partii, mimo wyraźnego sygnału ze strony Kaczyńskiego. – Morawiecki tym ruchem po prostu przegiął – ocenia jeden z polityków PiS. Inni bagatelizują sprawę. – Nic złego pomiędzy prezesem a premierem się nie wydarzyło. Już sobie wszystko wyjaśnili, ale są tacy, którzy ze spotkań Mateusza z wyborcami albo spotkania wigilijnego dorabiają historię o wielkiej zdradzie cara. Bujdy na resorach – miał przekonywać Onet jeden ze stronników byłego premiera. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że niedawna rozmowa Kaczyńskiego z Morawieckim była długa i burzliwa, a były szef rządu wyszedł z niej wyraźnie niezadowolony.
Coraz częściej w PiS mówi się o potrzebie wskazania kandydata na przyszłego premiera jeszcze przed wyborami. Taki ruch ma porządkować partyjne szeregi, ale może też wzmocnić rywalizację frakcyjną. Najczęściej wymieniane nazwisko to Przemysław Czarnek. Na giełdzie pojawia się także Tobiasz Bocheński, co wywołuje irytację obozu Morawieckiego. Trzecim potencjalnym kandydatem jest Zbigniew Bogucki, obecny szef Kancelarii Prezydenta, choć – jak słyszą politycy PiS – trudno sobie wyobrazić jego szybkie odejście z Pałacu Prezydenckiego.
Składki i okrzyki z sali
Podczas posiedzenia nie zabrakło też tematów finansowych. Skarbnik partii Henryk Kowalczyk przypomniał o zaległych składkach. To wywołało nerwową reakcję sali. – Zaczęły się okrzyki: nazwiska, nazwiska! – relacjonuje uczestnik spotkania. Skarbnik zapowiedział, że jeśli sytuacja się nie poprawi, lista dłużników może zostać ujawniona. W PiS szczególne emocje budzą europosłowie, którzy – jak mówią ich partyjni koledzy – zarabiają dużo, a nie zawsze wywiązują się z obowiązków wobec partii. Jak zdradzają rozmówcy portalu “wszyscy wiedzą kto nie płaci”.