Connect with us

NFL

Mocne słowa

Published

on

Choć przez lata jego wizerunek zdominowany był przez sceniczne alter ego – buntownika, prowokatora i komentatora rzeczywistości – prywatnie Maleńczuk funkcjonuje w znacznie spokojniejszej, bardziej wyciszonej przestrzeni. Sam przyznaje, że ojcostwo nauczyło go dystansu i pokory wobec życia. To rola, której nie da się wyreżyserować ani podporządkować artystycznym zasadom. Wymaga cierpliwości, uważności i zgody na to, że nie wszystko potoczy się zgodnie z własnymi wyobrażeniami.

Artysta jest ojcem czterech córek, które dziś są już dorosłe i prowadzą samodzielne życie. Nie pojawiają się na czerwonych dywanach, nie udzielają wywiadów i nie korzystają z rozpoznawalnego nazwiska ojca jako przepustki do medialnego świata. Maleńczuk podkreśla, że to był ich świadomy wybór. Choć wszystkie mają zdolności muzyczne i artystyczną wrażliwość, żadna nie zdecydowała się na karierę sceniczną. Dla muzyka nie jest to powód do rozczarowania, raczej dowód na to, że dzieci potrafią iść własną drogą, niezależnie od oczekiwań otoczenia.

W jego wypowiedziach wyraźnie wybrzmiewa szacunek do autonomii córek. Nie próbuje ich kształtować na swój obraz ani narzucać im własnych doświadczeń. Wręcz przeciwnie – zdaje się rozumieć, że świat, w którym dorastały, różni się od tego, który ukształtował jego samego. Stabilność, bezpieczeństwo i brak presji sprawiły, że nie musiały walczyć o miejsce ani udowadniać swojej wartości poprzez sztukę czy publiczną obecność.

Dopiero w dalszej części rozmów Maleńczuk pozwala sobie na bardziej osobiste refleksje. Mówi o czasie, który płynie szybciej, niż się spodziewał, o zmieniającej się perspektywie i o marzeniach, które pojawiają się wraz z wiekiem. Jednym z nich jest pragnienie zostania dziadkiem. To wyznanie pada bez patosu, raczej z nutą ironii i charakterystycznym dla artysty humorem, ale trudno nie dostrzec w nim autentycznej potrzeby rodzinnej ciągłości.

Jednocześnie muzyk jasno zaznacza, że jego córki nie myślą dziś o zakładaniu własnych rodzin. Nie planują macierzyństwa i nie czują takiej potrzeby. Maleńczuk mówi o tym otwarcie, bez oceniania, choć nie ukrywa, że jest to dla niego temat trudny. Zamiast presji wybiera jednak akceptację. Przyznaje, że nauczył się czekać i pogodził się z myślą, że nie wszystko da się zaplanować ani wymusić – nawet jeśli bardzo się tego pragnie.

Ta opowieść pokazuje Macieja Maleńczuka w zupełnie innym świetle. Nie jako skandalistę czy medialnego prowokatora, ale jako ojca, który z dystansem i dojrzałością patrzy na wybory swoich dzieci. Jego słowa są dowodem na to, że za sceniczną bezkompromisowością kryje się wrażliwość, a za ironią – potrzeba bliskości i ciągłości. To właśnie ten kontrast sprawia, że jego wyznania tak mocno rezonują i zaskakują nawet tych, którzy są przekonani, że o Maleńczuku wiedzą już wszystko.

Dla Maleńczuka kluczowe jest to, że jego córki miały możliwość wyboru bez presji nazwiska i oczekiwań otoczenia. Artysta podkreśla, że nigdy nie próbował kierować ich decyzjami ani „ustawiać” im życia według własnych wyobrażeń. Wręcz przeciwnie – zależało mu, by miały przestrzeń do samodzielnego definiowania siebie, nawet jeśli oznaczało to całkowite odejście od świata, z którym on sam był kojarzony przez dekady. W jego wypowiedziach wyraźnie słychać przekonanie, że sukces nie musi oznaczać rozpoznawalności czy obecności w mediach.

Muzyk zwraca też uwagę na to, jak bardzo zmieniło się podejście młodego pokolenia do pracy, ambicji i życia prywatnego. Jego córki dorastały w innych realiach niż on – bez potrzeby buntu przeciwko systemowi, bez konieczności walki o głos i widoczność. Maleńczuk zauważa, że brak dramatycznych doświadczeń czy życiowych deficytów sprawił, iż nie czuły impulsu, by wyrażać siebie poprzez scenę czy sztukę w tak intensywny sposób. Dla niego samego to dowód na to, że stabilność bywa niedocenianym luksusem.

W rozmowach o rodzinie artysta często balansuje między powagą a ironią. Gdy pojawia się temat relacji jego córek, pozwala sobie na żart, ale wyraźnie zaznacza, że nie ingeruje w ich wybory. Ojcostwo w jego wydaniu to raczej uważna obserwacja niż kontrola. Z jednej strony obecna jest troska i naturalna ciekawość, z drugiej – świadomość, że dorosłe dzieci muszą same ponosić konsekwencje swoich decyzji.

Ta część jego opowieści pokazuje Maleńczuka jako ojca, który pogodził się z tym, że rodzina nie zawsze wpisuje się w tradycyjne scenariusze. Dla niego ważniejsze od spełniania społecznych oczekiwań jest to, że jego córki żyją w zgodzie ze sobą. Nawet jeśli ich wybory są „nieoczywiste” z perspektywy artysty o tak silnej osobowości, on sam traktuje je jako naturalny efekt wolności, którą starał się im zapewnić.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews