Connect with us

NFL

– Wyłysiałam. Wypadły mi zęby, pękała mi skóra na piętach, na dłoniach. Mieszkałam na wsi, pełno owoców wokół domu, a ja dostałam awitaminozy. Wzmogło się migotanie przedsionków, podejrzewano u mnie wrzody żołądka. Brałam masę leków. Od pierwszej chwili, gdy wyruszyłam w drogę do Olsztyna, żadnego leku nie wzięłam. Nic mi nie dokuczało, nic mnie nie bolało. Skóra zagoiła się samoistnie. To, co widziałam, w czym uczestniczyłam, uleczyło mnie. *Przypominamy archiwalny wywiad z Teresą Bancewicz, nazywaną królową polskiego autostopu. Link w komentarzu👇

Published

on

Pierwszy raz “za jeden uśmiech” zwiedziła Skandynawię. Potem były Izrael, Maroko, Tunezja, Egipt, Japonia, Wietnam, Chiny, Kolumbia i wiele innych miejsc. Poznajcie Teresę Bancewicz, być może najstarszą autostopowiczkę w Polsce. *Przypominamy nasz artykuł z 2016 roku. Teresa Bancewicz odeszła 30 marca 2020 w wieku 86 lat.

Pamiętam wózek z wielkimi kołami, czarny, z ceraty. Mama mówiła, że kupiła go na starzyźnie. Wiozła mnie w tym wózku z Sosnowca do Brześcia. Gdzieś w połowie drogi pozbyła się go, dalej wędrowałyśmy piechotą albo ktoś nas podwoził furmanką. Mogłam mieć dwa, trzy lata. To było przed wojną, w czasach kryzysu, wielu ludzi nie miało pracy. Moi rodzice zajmowali się tym, co dziś nazwalibyśmy handlem obwoźnym. Wtedy to był handel obnośny, bo nikt samochodu nie miał. Nazywano rodziców rajzerami.

Mama szybko owdowiała. Musiała utrzymać siebie i mnie. Chodziła od wioski do wioski, handlowała, czym mogła. A ja się robiłam coraz starsza, rosłam, bardzo szybko dojrzewałam w tych podróżach. Stałam się odważna, zdecydowana, niczego się nie bałam, żadnej ciemności, żadnego miejsca, gdzie musiałyśmy nocować. Wtedy prawdopodobnie się zahartowałam. Potem wybuchła wojna i Niemcy zabronili przemieszczania się. Mama nie mogła już podróżować. Dostałyśmy mieszkanie w Sosnowcu – to było nasze pierwsze prawdziwe mieszkanie. Miałam wtedy sześć lat. Tam przeżyłyśmy wojnę. Nie chodziłam do szkoły, ale bardzo dużo czytałam. Najpierw “Płomyczki”i “Płomyki”, bardzo dobrze redagowane przedwojenne pisemka dla dzieci. Potem przyszły książki, przeważnie podróżnicze: London, Curwood.

Niedługo po urodzeniu pierwszego dziecka. Moja córka Dorotka miała półtora roku, gdy zaczęłam z nią wyjeżdżać nad Bałtyk pod namiot. Potem na świat przyszedł Przemek i już we trójkę wakacje spędzaliśmy nad Morzem Czarnym – w Rumunii, Bułgarii. Mąż z nami nie jeździł, bo nie lubił takich prymitywnych warunków. Dostawaliśmy się tam pociągami, nie mieliśmy samochodu, z plecakiem, ciężkim brezentowym namiotem, materacami dmuchanymi, butlą gazową. Teraz wielu rodziców uważa się za postępowych, bo podróżują z dziećmi, a ja wyprzedziłam epokę o jakieś 50 lat! Część osób mnie podziwiała, ale było wielu, którzy mnie krytykowali, nazywali szaloną kobietą. No bo jak można z półtorarocznym dzieckiem jechać pod namiot? Na tamte czasy to było odważne.

Moje podróże autostopem nie wynikły z fanaberii, fantazji, ale z konieczności. W moim małżeństwie nie układało się najlepiej, ale mogę powiedzieć, że byłam szczęśliwą osobą – miałam sukcesy zawodowe, najpierw pracowałam jako projektantka ubrań w Jeleniej Górze, potem byłam projektantką wnętrz. Doceniano mnie, za swoje osiągnięcia dostawałam nagrody. Dzieci też przynosiły mi dużo satysfakcji, były mądre, zdrowe, odważne. Przepracowałam 35 lat.

Przenieśliśmy się na wieś, do Przejęsławia pod Bolesławcem, w Bory Dolnośląskie. Było i jest tu bardzo pięknie. Kupiliśmy stary, 200-letni dom do remontu. Był 1986 rok. W 1988 roku zaczęły się przemiany. Nie tylko dla mnie straszne, również dla wielu ludzi. Likwidowano zakłady pracy, fabryki. Zwolnili i mnie. Jeśli ktoś był młody, mógł jeszcze sobie dać radę, ale tacy jak ja? Pięć lat przed emeryturą? Dom w ruinie. Mąż też stracił pracę. Mój najmłodszy syn Miłosz miał 10 lat, kiedy nas dotknęła ta tragedia. Nie rozumiał, dlaczego jesteśmy biedni. Pytał: – Mamo, co się stało, przecież nie było wojny? Dlaczego Przemek i Dorota jeździli na wakacje, chodzili na judo, do szkoły muzycznej, a ja nie mogę? Nie umiałam mu tego wytłumaczyć.

Nastał dla mnie bardzo ciężki czas. I pierwszy raz w życiu się załamałam. Zachorowałam na depresję. Leczyłam się kilka lat. Nic nie pomagało. Mój stan wpłynął na psychikę mojego najmłodszego dziecka. Kilkanaście lat później, w wieku 25 lat, Miłosz popełnił samobójstwo, z braku perspektyw na stałą pracę. Obwiniam siebie za ten okres, gdy nie mogłam go podbudować psychicznie. Moja depresja pogłębiała się. Lekarz mówił: – Niech pani wyjedzie gdzieś, oderwie się od problemów. Ale jak? Przecież nie mam pieniędzy! Wiedziałam, że istnieje taka praktyka podróżowania autostopem. Postanowiłam spróbować.

Dojechałam do Olsztyna, była noc. Szukałam adresu, pod którym mieszkała moja przyjaciółka. Zapytałam o drogę mężczyzn, którzy stali na ulicy i sobie popijali. Jak się dowiedzieli, że przyjechałam autostopem, od razu wzięli ode mnie plecak. Nie oponowałam, choć widziałam, że są wstawieni. Odprowadzili mnie pod same drzwi i czekają. – A jak przyjaciółki nie ma albo nie usłyszy? – mówią. – W razie czego już mamy dla pani nocleg. Na szczęście przyjaciółka była w domu. Przenocowałam u niej. Pożyczyłam pieniądze na prom. Miałam nadzieję, że oddam jej, jak tylko uda mi się sprzedać moje kompozycje w Helsinkach. I wyjechałam.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews