Connect with us

NFL

To historia wielkiej miłości, choć z tragicznym finałem. Mogła by być scenariuszem filmu 😢

Published

on

To historia wielkiej miłości, choć z tragicznym finałem. Mogła by być scenariuszem filmu, który poruszyłby widzów do granic możliwości. Małżonkowie prowadzili Fabrykę Fajansu we Włocławku. Kiedy choroba zabrała Jerzego z tego świata, Ewa wraz z rodziną i przyjaciółmi była na pogrzebie. Dzień później przyszła na grób męża. Jej serce nie wytrzymało

Jerzy i Ewa wspólnie prowadzili bardzo znaną we Włocławku fabrykę fajansu. Byli szanowani, lubiani, przez niektórych nawet podziwiani.
Historia dwójki seniorów to opowieść o miłości, która trwa trwa nawet po śmierci. Nic więc dziwnego, że poruszyła ona internautów z całej Polski.
W styczniu 2026 roku mijają trzy lata od śmierci właścicieli fabryki. Pamięć o nich wciąż jest żywa!

To byli bardzo dobrzy ludzie. Takich już nie ma – reporter “Super Expressu” spotkał na cmentarzu we Włocławku kobietę, która podobnie jak wielu mieszkańców znała Ewę i Jerzego. 14 stycznia 2023 roku odbył się pogrzeb właściciela fabryki fajansu. Mężczyzna długo walczył z chorobą. Wśród żałobników była rzecz jasna jego ukochana. Przyniosła piękne kwiaty. Dzień później ponownie przyszła do Jerzego. Był z nią syn. Niestety, nad grobem 67-latka rozegrał się dramat. Ewa osunęła się na ziemię. Próbował ją ratować syn, później przybyli na miejsce ratownicy medyczni. Końcówkę musieli pokonać pieszo.

Zamknięta brama na pewno utrudnia ratownikom działanie, ale w tym konkretnym przypadku nie ma co gdybać, jakie to tak naprawdę miało znaczenie. Nie wiadomo, czy gdyby brama była otwarta, to kobietę udałoby się uratować – mówił w rozmowie z ddwloclawek.pl ratownik, który brał udział w działaniach na cmentarzu.

Niestety, finał był najgorszy z możliwych. Żałobnicy ponownie spotkali się w tym samym miejscu. 18 stycznia żegnali panią Ewę.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews