NFL
Polak mieszkający na Grenlandii od blisko 20 lat ujawnia, jak mieszkańcy reagują na kontrowersyjne słowa Donalda Trumpa. Co wywołało irytację?
Donald Trump po raz kolejny mówi o aneksji Grenlandii i podkreśla jej kluczową rolę w kwestii bezpieczeństwa USA, jak i samego NATO. Temat wraca w kontekście akcji amerykańskich sił specjalnych w Wenezueli. Mieszkający na Grenlandii Polak mówi “Faktowi”, że na wyspie słowa prezydenta USA przyjmowane są z mieszaniną znużenia i irytacji. — Wojsko, to głównie duńskie jednostki patrolowe. Paradoksalnie, dziś na wyspie może być więcej amerykańskich żołnierzy w ramach istniejącej współpracy, niż duńskich. (…) Jeśli miałoby dojść do jakiegoś starcia, byłby to raczej konflikt dyplomatyczny, prawny, a nie strzelanina na lodowcach — ocenia Adam Jarniewski. Czy wybrzeża wyspy są faktycznie — jak twierdzi Trump — osaczone przez rosyjskie i chińskie statki?
Adam Jarniewski mieszka na Grenlandii od blisko 20 lat.
Adam Jarniewski mieszka na Grenlandii od blisko 20 lat. Foto: Fakt.pl/poznajgrenlandie.pl, Reuters
— Na ulicach nie widać paniki ani demonstracji, życie toczy się swoim rytmem. Ale to, że nie ma tłumów, nie znaczy, że ludzie nie reagują. To nie pierwszy raz, kiedy Donald Trump wywołuje burzę wokół Grenlandii, więc wielu mieszkańców przyjmuje jego słowa z mieszaniną znużenia i irytacji. Powtarza się scenariusz sprzed roku, gdy eskalacja również zaczęła się w styczniu — mówi “Faktowi” Adam Jarniewski, Polak mieszkający na Grenlandii i autor bloga poznajgrenlandie.pl.
W niedzielnym wywiadzie dla “The Atlantic” Donald Trump odniósł się do obaw, że po realizacji gróźb wobec Wenezueli zrealizuje też swoje wielokrotne zapowiedzi przyłączenia autonomicznego terytorium zależnego Danii do Stanów Zjednoczonych. — Potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony — przekonywał amerykański prezydent.
Jego doradca stwierdził z kolei w wywiadzie dla CNN, że Grenlandia powinna zostać włączona do terytorium USA, co argumentował względami bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, jak i samego NATO. Stephen Miller nie odpowiedział wprost na pytanie o potencjalne rozwiązanie siłowe, zakwestionował jednak prawo Danii do władania wyspą, pytając retorycznie o podstawy duńskiego zwierzchnictwa nad tym obszarem.
To nie pierwszy raz, kiedy przedstawiciele administracji Donalda Trumpa mówią w ten sposób o Grenlandii. Jednak nowe zapowiedzi zbiegły się w czasie z działaniami w Wenezueli. Akcja w Caracas odbyła się bez powiadamiania Kongresu USA. Jakie nastroje panują na Grenlandii w związku ze słowami amerykańskiego prezydenta? Mieszkający tam od blisko 20 lat Polak przyznaje, że słowa Donalda Trumpa przyjmowane są z mieszaniną znużenia i irytacji, jednak życie toczy się normalnie.
Za to w telefonach wrze. W mediach społecznościowych krążą memy i przeróbki, a wiele osób zmienia zdjęcia profilowe na grafiki z grenlandzką flagą albo hasłem nunarput — “nasz kraj”. Co ciekawe, większe poruszenie niż same słowa Trumpa wywołała grafika udostępniona przez żonę jednego z jego doradców: mapa Grenlandii przykryta amerykańską flagą z dopiskiem “SOON”. Dla wielu osób wyglądało to nie jak żart, lecz jak arogancki sygnał polityczny — mówi “Faktowi” Adam Jarniewski.