NFL
Jackowski nagle wypalił o Tadeuszu Rydzyku. Niebywałe co mu przepowiedział. Ludzie łapią się za głowy
Krzysztof Jackowski wszedł w temat Rydzyka i dotacji. Jedno zdanie wystarczyło, by znów zawrzało. Wystarczy chwila, jedno mocne zdanie i temat, który już i tak dzieli ludzi, dostaje drugi bieg. Tym razem na tapet wróciły pieniądze, Kościół i Toruń – a głos zabrał człowiek, którego wypowiedzi regularnie robią w sieci największy hałas.
Wokół fundacji Lux Veritatis i toruńskiego Muzeum „Pamięć i Tożsamość” od miesięcy krąży napięcie. W tle jest kwestia dotacji i możliwego zwrotu środków, a w centrum – o. Tadeusz Rydzyk, postać, która dla jednych jest symbolem konsekwencji i wpływu, dla innych powodem do ostrej krytyki
To temat, który nie schodzi z radarów, bo dotyka kilku rzeczy naraz: finansów publicznych, zaufania, granic wsparcia dla inicjatyw związanych z Kościołem i tego, jak państwo definiuje „kulturę” oraz „tradycję”.
Kim jest Krzysztof Jackowski i dlaczego ludzie wciąż go słuchają
Krzysztof Jackowski to jasnowidz z Człuchowa, od lat obecny w przestrzeni medialnej. Jedni mówią o nim: kontrowersja. Inni: człowiek, który „czasem trafia”. Niezależnie od opinii, jedno jest pewne – kiedy komentuje bieżące sprawy, jego słowa szybko krążą po portalach i grupach dyskusyjnych.
Jackowski deklaruje, że opiera się na wizjach i przeczuciach. Bywa też kojarzony z próbami pomagania w poszukiwaniach osób zaginionych. To właśnie ta mieszanka – sensacji, emocji i obietnicy „wiedzy z wyprzedzeniem” – sprawia, że dla części odbiorców jego głos ma znaczenie nawet wtedy, gdy dotyczy bardzo konkretnych, realnych sporów.
W rozmowie z „Super Expressem” Jackowski odniósł się wprost do tego, co interesuje dziś wielu: czy o. Tadeusz Rydzyk i projekt związany z muzeum mogą być zmuszeni do zwrotu dotacji.
Padła wypowiedź, która nie zostawia miejsca na niuanse:
Nic złego się nie stanie. O. Rydzyk przetrwa, nie będzie żadnych zwrotów. Nic się nie stanie. Uważam, że powinniśmy szanować, co jest naszą tradycją i kulturą. Żadne państwo nie jest szanowane przez obce narody, jeśli nie szanuje swojej kultury, a my się z takiej kultury opartej na religii wywodzimy. Jeżeli my jako państwo pozwolimy dalej z tego drwić, to nikt nas nie będzie szanował.
To nie jest tylko „przepowiednia”. W tej wypowiedzi jest też ocena świata – mocno postawiona teza o tym, jak państwo powinno traktować religię i tradycję, żeby nie stracić twarzy.
Dlaczego ta wypowiedź poszła tak szeroko
Bo dotyka czegoś, co w Polsce działa jak zapalnik: pieniądze + Kościół + polityka + emocje. Jedni czytają słowa Jackowskiego jako obronę „polskiej tożsamości”. Drudzy widzą w nich dolewanie oliwy do ognia i próbę zamknięcia dyskusji w prostym schemacie: kto zadaje pytania, ten „drwi”.
I dlatego to się klika. Nie dlatego, że wszyscy wierzą w jasnowidzenie. Tylko dlatego, że część ludzi chce usłyszeć proste zdanie, najlepiej takie, które uspokaja albo daje poczucie wygranej.
To nie jest spór o Jackowskiego
Najłatwiej sprowadzić to do żartu: „jasnowidz mówi o dotacjach”. Ale sedno jest gdzie indziej. Ten cytat pokazuje, jak szybko spór o pieniądze zamienia się w spór o symbole.
Jackowski w jednej wypowiedzi połączył trzy rzeczy: przyszłość o. Rydzyka, brak zwrotów i tezę o tym, że państwo musi opierać szacunek na kulturze religijnej. To działa na emocje, bo ustawia debatę na zasadzie „albo jesteś za tradycją, albo przeciw Polsce”. A ludzie nie lubią, kiedy próbuje im się odebrać prostą stronę konfliktu.