NFL
Wzruszające słowa księdza 🥺
W ciszy, bólu i głębokiej zadumie rozpoczęło się ostatnie pożegnanie Anity. W poniedziałek (5 stycznia) punktualnie o godzinie 11:00 bliscy, przyjaciele i mieszkańcy regionu zgromadzili się w kościele w Wysocku Wielkim, by oddać hołd kobiecie, której życie zostało brutalnie przerwane tuż po Nowym Roku.
Msza święta żałobna rozpoczęła się o godzinie 11:00 w Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wysocku Wielkim przy ulicy Kościelnej 1. Świątynia wypełniła się po brzegi ludźmi pogrążonymi w smutku. Wszyscy przyszli, by pożegnać Anitę – córkę, partnerkę, przyjaciółkę.
Dookoła trumny ustawiono dziesiątki wielokolorowych wieńców i kwiatów. To symbol tego, jaka była Anita – radosna, ciepła, zawsze uśmiechnięta. W kościele panuje cisza przerywana jedynie modlitwą i łzami. Każdy gest, każde spojrzenie pełne jest bólu i niedowierzania.
Dziś, kiedy stoimy przy trumnie Anity, wiele myśli krąży w naszych głowach. Zadajemy wiele różnych pytań. Trudno nam wyjść poza te myśli i pytania, wśród których najczęstsze to “dlaczego”? Życie wiedzie nas przez doświadczenie śmierci, ale nasze życie nie kończy się na trumnie. Ono biegnie dalej – powiedział ksiądz.
Podczas kazania ksiądz zwrócił uwagę, że najlepszym świadectwem życia Anity jest liczba osób zgromadzonych w świątyni. Jak podkreślał, wspólna modlitwa i pamięć o zmarłej pokazują, jak ogromne znaczenie ma sposób, w jaki przeżywamy własne życie i relacje z innymi.
Każdy z nas chciałby być tak pogrzeb – dawał do zrozumienia duchowny, wskazując, że obecność tylu ludzi jest wyrazem miłości i wdzięczności.
Trumna, stojąca przed ołtarzem, została nazwana znakiem przemijania, ale jednocześnie – poprzez perspektywę wiary – symbolem nadziei. Ksiądz mówił, że śmierć nie jest końcem, lecz zmianą, a w bólu i żałobie można dostrzec „promyk światła”.
Przez to trudne doświadczenie przebija się promyk nadziei. To nie jest ostateczny koniec. Trumna i grób to tylko etap, a nie cel. Celem jest Bóg, który jest życiem i zmartwychwstaniem. Patrząc na tę trumnę, popatrzmy trochę dalej – wyjaśnił duchowny.
Byłaś światłem. Zostawiałaś w ludziom dobre emocje. Cieszyłaś się na drobiazgi. Na każdy dzień, jakby był darem. Miałaś ciepło i wrażliwość. Pamiętam nasze rozmowy, Twoją energię, spojrzenie na świat. Byłaś obecna, jakbyś wiedziała, że każda chwila jest ważna. Zostawiłaś po sobie ciszę, która boli. Ale zostawiłaś też wspomnienia, emocje i ślady swojej obecności. One zostaną w nas. Dziękuję Ci za krótki, ale bardzo ważny czas. Za Twoją wrażliwość. (…) Wierzę, że kręcisz teraz rolki, ale nie dla Instagrama, ale dla światła, które nie zna końca – powiedziała łamiącym się głosem, czule nazywając Anitę “Grażynką”.
Po zakończeniu mszy świętej trumna z ciałem Anity wyruszyła w jej ostatnią, ziemską drogę. W ciszy przepełnionej wzruszeniem rodzina i przyjaciele wypuścili ku niebu białe balony – symbol pożegnania, pamięci i nadziei. Chwilę później z głośników popłynęły słowa piosenki „Nie płacz za mną”, które stały się poruszającym dopełnieniem tej niezwykle emocjonalnej chwili.