NFL
Tragiczny pożar w Crans-Montanie wstrząsnął rodziną i przyjaciółmi Chiary. Młoda dziewczyna, pełna życia i marzeń, stała się symbolem tej tragedii.
Andrea Costanzo, jeszcze przez kilka dni trzymał się nadziei. Przełom nastąpił w piątek rano, gdy dotarła do niego informacja, że ostatnie niezidentyfikowane ofiary po pożarze Crans-Montana to mężczyźni. Wtedy zrozumiał, co to oznacza: jego córki nie ma wśród ocalałych. — Dostałem telefon, którego żaden ojciec nie powinien odebrać. Metodą eliminacji wiemy już, że Chiara jest na innej liście… na liście ofiar — powiedział.
“Nasz mały aniołek”. Cała szkoła opłakuje 16-letnią Chiarę. Bawiła się na tragicznym sylwestrze w Szwajcarii.8
Zobacz zdjęcia
“Nasz mały aniołek”. Cała szkoła opłakuje 16-letnią Chiarę. Bawiła się na tragicznym sylwestrze w Szwajcarii. Foto: Fotogramma/ROPI /ZumaPress; Denis Balibouse/Reuters / X
Formalne potwierdzenie śmierci ma zająć jeszcze kilka dni, bo konieczne są szczegółowe badania DNA. Dla ojca to jednak tylko procedura — on już wie, że córka nie wróci. Po raz pierwszy mówi o niej w czasie przeszłym: wspomina, że była inteligentna, pogodna i wrażliwa. Dobrze radziła sobie w szkole, kochała taniec i miała w sobie tę młodzieńczą lekkość, która każe myśleć, że “wszystko będzie dobrze”. 16-letnia Chiara jest jedną z ofiar tragicznego sylwestra w Szwajcarii.
Nastolatka wcale nie planowała spędzać sylwestra w Crans-Montanie. Rodzina jeździła tam od lat — dziadek kupił w kurorcie dom, a wyjazdy były stałym elementem wakacji. W tym roku nastolatka chciała świętować gdzie indziej, z przyjaciółką, ale nie udało się znaleźć miejsca. Ostatecznie wybrali popularny wśród młodych bar “Le Constellation”.
To właśnie tam doszło do tragedii. Lokal, w którym bawiły się tłumy, stał się śmiertelną pułapką. Po sylwestrowej nocy wielu rodziców rozpoczęło gorączkowe poszukiwania swoich dzieci — część z nich, tak jak ojciec Chiary, przez długi czas żyła nadzieją.
Andrea Costanzo tamtej nocy pojechał pod bar i próbował odnaleźć córkę. Nie znalazł jej. Później mówił, że wciąż ma w głowie jedną myśl: że powinien był wejść do środka i szukać jej osobiście. Strażacy nie pozwolili mu jednak przekroczyć zabezpieczeń.
W żałobie pogrążył się nie tylko rodzina Chiary, ale cały Mediolan. Dziewczyna chodziła do liceum Moreschi — do szkoły zaczęły napływać dziesiątki wiadomości od uczniów i rodziców. Pojawiają się pomysły, by jej imieniem nazwać salę lub klasę, zorganizować symboliczne upamiętnienie, wypuścić balony, przygotować transparenty podczas szkolnych zawodów. W wielu wiadomościach Chiara nazywana jest “małym aniołkiem”.
Z relacji jej bliskich wynika, że była wzorową uczennicą, trenowała gimnastykę artystyczną, jeździła na nartach. Skala poruszenia wśród młodzieży zaskoczyła nawet szkolnych przedstawicieli. Jak mówią, wygląda to tak, jakby każdy chciał dołożyć swoją cegiełkę do tego, by Chiara nie została zapomniana.
Szwajcarska policja poinformowała, że zidentyfikowano wszystkie ofiary pożaru w Crans-Montanie. Zginęło 40 osób, a 119 zostało rannych; stan wielu poszkodowanych określano jako ciężki lub bardzo ciężki. Połowę ofiar stanowiły osoby niepełnoletnie. Wśród zabitych byli obywatele Szwajcarii, Francji, Włoch i kilku innych państw. W niedzielę mieszkańcy i turyści oddali hołd zmarłym w cichym marszu ulicami kurortu.
Szwajcarska prokuratura postawiła właścicielom baru trzy zarzuty: nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń oraz nieumyślnego podpalenia. Władze Włoch zapowiedziały z kolei transport trumien z ciałami włoskich ofiar do Mediolanu wojskowym samolotem