NFL
“Powinniśmy zrobić wszystko”
Polska staje się coraz atrakcyjniejszym krajem dla Brytyjczyków. Głos w tej sprawie zabrał szef InPostu Rafał Brzoska.
W brytyjskich mediach w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej artykułów dotyczących gospodarczego sukcesu Polski. Na dynamiczny wzrost naszej gospodarki wskazywał m.in. “The Times” czy “The Telegraph”. To w coraz większym stopniu przyciąga do naszego kraju obywateli Wielkiej Brytanii
Portal Money.pl podkreśla, że brexit uruchomił też proces masowych wyjazdów Brytyjczyków do innych państw. Z danych ONZ, jak podaje portal, wynika, że Polska jest na siódmym najczęściej wybieranym państwem przez mieszkańców Wysp Brytyjskich. O ile przed dekadą mieszkało u nas 41 tys. Brytyjczyków, to w ubiegłym roku było ich już blisko 185 tys.
Ten trend exodusu Brytyjczyków i migracja do Polski ma szansę tylko narastać – powinniśmy zrobić wszystko, by trafili do nas najbardziej utalentowani, mający właściwe podejście do etosu pracy i budowania siły naszego kraju, a nie nastawieni wyłącznie na trwanie i wegetację” – skomentował na X Rafał Brzoska, właściciel InPostu.
Pojęcie smartmigration jest tu kluczem! Tym razem my powinniśmy korzystać na ‘drenażu mózgów’, a nie być ich ofiarą” – dodał biznesmen. Z Wysp do kraju wraca także w ostatnim czasie coraz więcej Polaków. W pewnym momencie w Wielkiej Brytanii mieszkało ponad milion naszych rodaków. Od 2017 roku do 2022 roku do Polski wróciło ok. 200 tys. Polaków. – Wielka Brytania od wielu lat, zasadniczo od kryzysu finansowego w 2008 roku, nie radzi sobie najlepiej. To kraj, który strukturalnie doświadcza stagnacji od około 20 lat. To sprawia, że z roku na rok staje się coraz mniej atrakcyjny dla migrantów – komentował w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Karol Pogorzelski, ekonomista Pekao SA.
Jak oceniał ekspert, “Polska stopniowo dogania Wielką Brytanię pod względem poziomu życia”. – Jeżeli chodzi o PKB skorygowane o siłę nabywczą pieniądza, Polska jest raptem o około 20-25 proc. biedniejsza od Wielkiej Brytanii. To już nie jest dwukrotna różnica, jak jeszcze 10 lat temu – wskazywał ekonomista.