Connect with us

NFL

Córka Jacka Jaworka opowiada o życiu w cieniu tragedii i strachu. Jej relacja przed sądem ujawnia wstrząsające szczegóły rodzinnego dramatu.

Published

on

Nie da się tego wymazać z pamięci. Po morderstwie w Borowcach przestałam go traktować jak człowieka — mówi córka Jacka Jaworka. Dla niej Jaworek jest po prostu “panem Jackiem”. Nie była na jego grobie. Młoda kobieta po tragedii w Borowcach zmieniła nazwisko. Nie chce być do końca życia “córką Jaworka”. Nie chce, by jej dzieci poznały prawdę o dziadku. Kobieta zeznawała przed Sądem Rejonowym w Myszkowie, gdzie toczy się proces jej krewnej Teresy D. oskarżonej o ukrywanie potrójnego zabójcy z Borowców. Relacja 28-latki jest wstrząsająca. — Zastraszał nas — wspominała. — To ja i mama miałyśmy być jego celem. Janusz, Justyna nie byli jego celem. Zabił ich w emocjach — mówiła przed sądem zapłakana kobieta.

Proces Teresy D., ciotki Jacka Jaworka16
Zobacz zdjęcia
Proces Teresy D., ciotki Jacka Jaworka Foto: Policja, Dawid Markysz / Edytor
Jacek Jaworek miał trójkę dzieci. Najstarsza z nich córka ma dzisiaj 28 lat, synowie 21 lat i 17 lat. Młoda kobieta na sali sądowej ze łzami w oczach wracała wspomnieniami do tragedii w Borowcach. W nocy z 9 na 10 lipca 2021 r. jej ojciec zastrzelił brata Janusza (†44 l.), bratową Justynę (†44 l.) i ich 16-letniego syna. Po zabójstwie uciekł.

Córka Jacka Jaworka wspomina, że od pierwszych godzin po tragedii w Borowcach obawiała się, że ojciec wkrótce pojawi się w ich domu w Częstochowie. — Przez trzy lata żyliśmy w ciągłym strachu — opowiadała 28-latka. Była żona Jacka Jaworka sprzedała mieszkanie w Częstochowie. Przeprowadziła się z synami do Katowic. Zmieniła nazwisko. — Mnie ocaliła rodzina, którą założyłam. Narzeczony, dwójka dzieci … — mówiła kobieta. Prosiła także, by nie podawać jej imienia i nowego nazwiska, bo wielu jej znajomych nie zna jej historii, o której ona chce zapomnieć.

— To przeze mnie wszystko się zaczęło. Powiedziałam mamie, że nie chcemy tak żyć, że mamy prawo do spokoju i namówiłam mamę na rozwód — ujawniała kulisy życia rodzinnego. Jacek Jaworek bardzo ciężko znosił rozwód z żoną, do tego stopnia, że w 2017 r. oznajmił w nerwach najstarszej córce, że wyrzeka się jej. Od tego czasu nie rozmawiali ze sobą. — Powiedział mi, że rozbiłam jego rodzinę i przeciwstawiłam mu się. On nie znosił sprzeciwu — córka Jaworka relacjonowała przed sądem. Miała wówczas 21 lat, gdy udało się przekonać mamę do rozwodu. — Ojciec “był nie do życia”. Zastraszał nas, mówił, że jesteśmy gównem — opowiadała.

Wspominała o koszmarach z dzieciństwa, które zgotował jej ojciec. O tym, że faworyzował tylko jednego syna, resztę dzieci pomijał. — Potrafił perfekcyjnie kogoś omotać. Moją mamę podporządkował sobie. Mamie trudno było się z tego wyrwać, gdy pojawili się młodsi bracia, było jeszcze trudniej jej uwolnić się od niego. Awantury nawarstwiały się jeszcze bardziej. Ojciec mówił do mamy, że ją zabije, gdy odejdzie od niego, albo będzie miał ją do śmierci. Robił celowo sprzeczki, wszczynał awantury o byle co. Kwitował to wtedy, że ludzie będą jeszcze o nim głośno mówić — opowiadała córka.

Przyznała, że jej ojciec był kopią swego ojca, a jej dziadka, Stanisława Jaworka. — Nie wiadomo, który był gorszy — podsumowała, odwołując się do rodzinnych przekazów. — Ojciec nie miał łatwego dzieciństwa. Dziadek Stanisław bił żonę, mego tatę też. Mieszkali w Borowcach, często babcia Marianna uciekała z dziećmi do Dąbrowy Zielonej do siostry, dla nas ciotki Teresy D., gdzie znajdowała schronienie — opowiadała.

Przemoc, której Jacek Jaworek doświadczył, próbował stosować wobec żony i dzieci. — Podczas jednej z awantur pan Jacek przyłożył mamie szablę do gardła — wspomina córka Jacka Jaworka domowy horror. Jaworek kolekcjonował broń rycerską, szable, kusze. W Borowcach strzelał do gołębi i ptaków. Od 2018 r. kontakt Jacka Jaworka z rodziną urwał się i był sporadyczny. Pracował za granicą. Powrócił do kraju na przełomie 2020 i 2021 r. — Słyszeliśmy od rodziny, że mieszka w Borowcach. Gdy w maju 2021 r. siedział w więzieniu za alimenty, wtedy obawialiśmy się, że zacznie się piekło. Do nas jednak nie dzwonił — zaznacza. Jej zdaniem głównym powodem zbrodni, nie były rozliczenia majątkowe. Jacek Jaworek miał pretensje do Justyny i Janusza, że nadal mają dobre relacje z jego byłą żoną i to miało go rozwścieczyć pamiętnej nocy.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews