Connect with us

NFL

To po prostu trzeba zobaczyć! 👀 ➡️

Published

on

16 ligowych wygranych w 17. kolejkach, miażdżący bilans i ogromna przewaga nad resztą stawki. Na piłkarzy FC Porto wciąż nie ma mocnych w tym sezonie ligi portugalskiej i już na półmetku sezonu deklasują wręcz Sporting i Benfikę Lizbona. Ale akurat niedzielny mecz z Santa Clarą nie był najlepszym świadectwem gry ekipy Francesco Farioliego. A o wygranej 1:0 zdecydował kuriozalny błąd bramkarza rywali. To po prostu trzeba zobaczyć!

Piłkarze FC Porto nie mają póki co sobie równych w rozgrywkach ligi portugalskiej. Smoki w 16 spotkaniach nie zaznały jeszcze goryczy porażki i zaliczyły tylko jeden remis. Zespół Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora nadaje ton ligowym rozgrywkom i przed tą kolejką miał siedem oczek przewagi nad drugim w tabeli broniącym tytułu Sportingiem Lizbona.

Polacy błyskawicznie wkomponowali się w portugalski zespół, a o ich znakomitej grze niech świadczy fakt, że FC Porto straciło dotąd tylko… cztery bramki. W niedzielny wieczór ekipa z Porto o przedłużenie znakomitej passy walczyła na Azorach w starciu z nieobliczalną Santa Clarą. Oczywiście, z dwójką reprezentantów Polski w wyjściowym zestawieniu.

Już od pierwszych minut gospodarze stawili silny opór niepokonanej drużynie z Porto, a w 10. minucie Bednarek zarobił żółtą kartkę za atak łokciem na Gabriela Silvę. A trzeba przyznać, że mecz toczył się dodatkowo w bardzo trudnych warunkach. Stan murawy w Ponta Delgada od początku pozostawiał sporo do życzenia, a dodatkowo grę utrudniały rzęsiste opady deszczu.

Lider ligi portugalskiej miał spore problemy z płynną grą i sforsowaniem defensywy Santa Clary. A gospodarze również się odgryzali i w 45. minucie Bednarek zablokował jeden ze strzałów rywali. W odpowiedzi Smoki ruszyły z kontratakiem, ale strzał Williama Gomesa obronił golkiper miejscowych Gabriel Batista.

Golkiper Santa Clary w 50. minucie popełnił jednak kuriozalny błąd, który miał opłakane skutki dla losów całego spotkania. Przy wyrzucie futbolówka wyślizgnęła mu się z rąk i trafiła wprost pod nogi Samu Aghehowy, a snajper FC Porto nie zmarnował takiego prezentu.

Lider ligi portugalskiej kontrolował sytuację, ale w końcówce gospodarze mieli dobrą sytuację, by utrzeć nosa Smokom. Po rzucie rożnym zakotłowało się pod bramką Diogo Costy, a strzał jednego z zawodników Santa Clary minimalnie minął bramkę gości.

Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i ekipa z Estadio do Dragao zainkasowała kolejny, już 16 (!) komplet punktów w tym sezonie. I ma otwartą drogę do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Na półmetku rozgrywek ekipa z Porto ma siedem oczek przewagi nad Sportingiem i aż dziesięć nad Benfiką Lizbona. To wymarzony scenariusz dla Smoków!

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews