NFL
O tym było głośno
To była jedna z tych historii, które brzmią jak scenariusz filmu, o którym nikt nie chce oficjalnie rozmawiać. Kiedy media dowiedziały się, że Magda Gessler i Piotr Adamczyk byli parą, w polskim show-biznesie nastąpiło coś w rodzaju zbiorowego zdziwienia. Z jednej strony mieliśmy wschodzącą gwiazdę polskiego kina, aktora, który dopiero budował swój wizerunek „grzecznego chłopca” i amanta, a z drugiej – wulkan energii, restauratorkę, która już wtedy nie mieściła się w żadnych schematach. To nie mogło przejść bez echa, choć oboje robili wszystko, by nikt o nich nie wiedział.
Wszystko działo się w czasie, gdy Adamczyk dostawał swoje największe role, a Gessler trzęsła warszawską gastronomią. Łączyła ich spora różnica wieku i zupełnie inne temperamenty. Magda nigdy nie ukrywała, że żyje intensywnie. W jej świecie miłość zawsze szła w parze z emocjami, kłótniami i wielką pasją. Adamczyk z kolei wydawał się być na zupełnie innym biegunie – wycofany, skupiony na karierze i bardzo dbający o prywatność. Ten kontrast musiał być dla nich obojga fascynujący, ale jednocześnie stał się zarzewiem problemów, które szybko zakończyły ten układ.
Przez kilka miesięcy żyli w konspiracji. Jak później opisywała Gessler w swojej autobiografii, ich światem stało się małe mieszkanie blisko Starego Miasta, które aktor kupił za jedną z pierwszych dużych gaż filmowych. To było ich schronienie. Unikali restauracji „U Fukiera”, omijali teatr, uciekali przed wzrokiem ciekawskich. Magda przyznała po latach, że dla Piotra spotkanie z taką kobietą jak ona było szokiem. On prawdopodobnie szukał spokoju, a ona serwowała mu emocjonalny rollercoaster. Gessler mówiła wprost: była dla niego zbyt impulsywna, zbyt głośna i zbyt nieprzewidywalna.
Ich relacja była krótka, ale wypaliła się w sposób, którego nie powstydziłby się żaden reżyser telenowel. Zakończenie nastąpiło nagle i – jeśli wierzyć relacji restauratorki – było dość brutalne. Do akcji wkroczył bowiem inny mężczyzna, którego Gessler nazywała „Kelnerem”. To on miał stać się nowym obiektem jej zainteresowań, co doprowadziło do słynnego starcia w jednym z warszawskich klubów. Doszło tam do rękoczynów między Adamczykiem a jego konkurentem. Według Magdy, aktor bardzo źle zniósł tę porażkę i to właśnie tamtej nocy ich drogi rozeszły się na dobre. Nie było pożegnań w miłej atmosferze, była tylko cisza, która trwała latami.
Po tym wszystkim Adamczyk zachował się tak, jak ma to w zwyczaju do dziś – nabrał wody w usta. Przez dekady nie skomentował ani jednego słowa na temat tego romansu. Nie prostował rewelacji Gessler, nie kłócił się z nagłówkami w tabloidach. Wybrał całkowite odcięcie się od tej historii. Nawet teraz, będąc w szczęśliwym związku z Karoliną Szymczak, omija temat swojej przeszłości szerokim łukiem. Dla niego to, co wydarzyło się kilkanaście lat temu, najwyraźniej nie istnieje w przestrzeni publicznej.
Magda Gessler wybrała zupełnie inną strategię. Przez lata wracała do tematu w wywiadach, podcastach i na kartach swojej książki. Opowiadała o ich namiętności, o mieszkaniu na poddaszu i o tym, jak aktor unikał jej wzroku na salonach. Czasami brzmiało to jak próba rozliczenia się z przeszłością, a czasami jak zwykłe plotkowanie o dawnym znajomym. Nie przejmowała się tym, że on milczy. Ona miała swoją wersję wydarzeń i chciała, żeby świat ją poznał. Nie ukrywała, że to ignorowanie jej przez Adamczyka zwyczajnie ją bolało. Czuła się dotknięta tym, że mężczyzna, z którym dzieliła życie, nagle zaczął traktować ją jak powietrze.
Z czasem jednak topór wojenny został zakopany. Magda przyznała niedawno, że ich relacje są obecnie poprawne, a dawne urazy poszły w niepamięć. Może to kwestia wieku, a może po prostu oboje zrozumieli, że tamten etap był im potrzebny do czegoś innego. Ten romans pozostaje jednak doskonałym przykładem na to, jak różnie ludzie radzą sobie ze wspomnieniami. Dla jednego to temat tabu, który należy głęboko zakopać, dla drugiego – barwna anegdota, którą warto dzielić się z każdym, kto chce słuchać.
Dziś, gdy emocje dawno opadły, historia Gessler i Adamczyka to już tylko archiwalna ciekawostka. On robi karierę za granicą, ona jest niekwestionowaną królową telewizji. Oboje osiągnęli sukces, ale każde z nich zrobiło to na własnych zasadach. Jedno jest pewne: tamte kilka miesięcy w małym mieszkaniu na Starówce pokazało, że ogień i woda mogą się spotkać, ale rzadko potrafią wytrzymać ze sobą na dłuższą metę. To był krótki, intensywny rozdział, który Gessler zapisała grubym markerem, a Adamczyk próbował wymazać gumką. Finalnie jednak to właśnie ta różnica podejść sprawiła, że do dziś chętnie o nich czytamy.