NFL
To nie przejdzie bez echa
Kuba Wojewódzki to nazwisko, które w polskim show-biznesie funkcjonuje jak osobna marka. Nie trzeba go nikomu przedstawiać — od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i jednocześnie najbardziej polaryzujących postaci medialnych. Dla jednych błyskotliwy prowokator i inteligentny obserwator rzeczywistości, dla innych mistrz cynizmu i medialnej przesady. Jedno pozostaje niepodważalne: obok Wojewódzkiego nie da się przejść obojętnie. Jego kariera to podręcznikowy przykład tego, jak konsekwentnie budować pozycję „króla anteny”, opierając ją na sarkazmie, bezczelnej szczerości i umiejętnie dawkowanej kontrowersji.
Swoją drogę zaczynał w latach 90., jeszcze w radiu, ale to telewizja nadała jego nazwisku masowy rozgłos. Przełomem był udział w jury „Idola”, gdzie szybko stał się najbardziej wyrazistą twarzą programu — bezkompromisowy, kąśliwy, często balansujący na granicy dobrego smaku. Ten wizerunek tylko wzmocnił, gdy stworzył autorski talk-show „Kuba Wojewódzki”. Program przez lata urósł do rangi kultowego, a sam prowadzący uczynił z niego scenę do bezpardonowych rozmów z gwiazdami kultury, polityki i show-biznesu. To tam obnażał oficjalne maski swoich gości, prowokował, testował granice i udowadniał, że skandal — odpowiednio podany — może być skutecznym narzędziem medialnym.
Styl Wojewódzkiego wielokrotnie był przedmiotem krytyki. Zarzucano mu narcystyczną manierę, celową złośliwość i epatowanie kontrowersją. On sam nigdy specjalnie się tym nie przejmował. Wręcz przeciwnie — przekuł krytykę w paliwo dla własnego wizerunku. Jego siłą było to, że nie bał się nikogo i niczego, a widzowie szybko wyczuli autentyczność tej postawy, nawet jeśli była ona podszyta teatralną przesadą.
Poza telewizją próbował swoich sił także jako felietonista, pojawiał się w projektach muzycznych jako perkusista rockowych zespołów, ale zawsze wracał do roli centralnej figury medialnej. Równie intensywnie komentowane było jego życie prywatne. Choć deklaratywnie stronił od zwierzeń, tabloidy chętnie rozpisywały się o jego zamiłowaniu do luksusowych samochodów, ekstrawaganckiego stylu życia i związków z młodszymi partnerkami. Relacje z Anną Muchą czy Renatą Kaczoruk przez lata były tematem numer jeden w mediach plotkarskich, a sam Wojewódzki kwitował je z charakterystycznym dystansem i ironią.
Ten miks — deklarowany ateizm, fascynacja off-roadem, luksus, a jednocześnie regularna krytyka polskiej rzeczywistości — stał się integralną częścią jego medialnej persony. Wojewódzki nie tylko komentował show-biznes. On sam stał się jego symbolem: niewygodnym, prowokującym i nieustannie grającym na emocjach odbiorców. I właśnie dlatego, mimo upływu lat, wciąż pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej telewizji.
najbardziej stabilnych i rozpoznawalnych marek w polskiej telewizji. Dla milionów widzów jest wręcz nieodłącznym elementem poranka — twarzą, która od lat wita ich na kanapie „Dzień Dobry TVN”. Od 2007 roku współtworzy ten format razem z Dorotą Wellman, a ich duet szybko urósł do rangi fenomenu. Bez nadęcia, bez sztucznej pozy, za to z inteligentnym humorem i wyczuciem nastrojów widzów. Dla wielu to właśnie oni są definicją telewizji śniadaniowej w najlepszym wydaniu.
Prokop jednak nie zamknął się w jednym formacie. Równolegle konsekwentnie budował swoją pozycję także w innych projektach TVN. Jako juror „Mam Talent!” dał się poznać jako uważny obserwator i komentator, który potrafi połączyć empatię z dystansem, a ironię z autentycznym zainteresowaniem drugim człowiekiem. Z kolei „Niezwykłe Stany Prokopa” pozwoliły mu pokazać zupełnie inne oblicze — podróżnika, reportera i narratora, który z ciekawością i spokojem zagląda w miejsca i historie, dalekie od studyjnych reflektorów.
Na tle Kuby Wojewódzkiego Prokop wypada jak jego przeciwieństwo — przynajmniej na pierwszy rzut oka. Gdzie Wojewódzki prowokuje i igra z kontrowersją, tam Prokop wybiera klasę, refleksję i profesjonalizm. To jednak nie oznacza, że jest pozbawiony pazura. Wręcz przeciwnie — jego ironia bywa subtelna, ale trafna, a cięta riposta potrafi zaskoczyć właśnie dlatego, że pojawia się rzadko.
Choć na co dzień uchodzi za „tego grzeczniejszego”, Prokop nie stroni też od lekkich uszczypliwości pod adresem kolegów z branży. Ostatnio podczas „Dzień Dobry TVN” w żartobliwy, ale czytelny sposób odniósł się do komentarzy Kuby Wojewódzkiego na temat współczesnych dziennikarzy. Ten krótki dialog — podszyty humorem i dystansem — błyskawicznie obiegł media i stał się jednym z najczęściej komentowanych momentów programu.
W efekcie Marcin Prokop jawi się jako postać zbudowana na zupełnie innej strategii niż Wojewódzki, ale równie skutecznej. Nie szokuje na siłę, nie prowokuje dla samej prowokacji. Zamiast tego konsekwentnie gra na wiarygodności, inteligencji i sympatii widzów. I właśnie dlatego od lat utrzymuje się na medialnym szczycie — bez skandali, za to z klasą, której w telewizji wciąż bardzo potrzeba.