Connect with us

NFL

Tłumaczy, skąd podczas ceremonii dekoracji obok jego zawodników wzięły się inne narty niż te, na których oddawali swoje skoki ➡️

Published

on

Dla nas to nie było problemem, raczej się z tego śmiałem — reaguje Andreas Widhoelzl na oskarżenia norweskich mediów. Trener Austriaków tłumaczy, skąd podczas ceremonii dekoracji obok jego zawodników wzięły się inne narty niż te, na których oddawali swoje skoki. — Tego chcieliśmy, nie ma co narzekać — mówi wprost o surowszej kontroli sprzętu.

Co roku gramy w tę samą grę — mówi wprost Andreas Widhoelzl, nawiązując do zawirowań sprzętowych, toczących się w tle Turnieju Czterech Skoczni. Nie chodzi tylko o czerwoną kartkę Timiego Zajca, dyskwalifikację Halvora Egnera Granerud czy tę jeszcze głośniejszą Anny Odine Stroem, ale przede wszystkim o to, co dzieje się za kulisami.

Na start Turnieju na celowniku norweskich mediów znaleźli się Austriacy, którzy po trudniejszych weekendach, w Oberstdorfie i Garmisch wrócili do dyspozycji prezentowanej na początku sezonu. Wcześniej w środowisku krążyły pogłoski, że ich obniżka forma mogła być związana z kwestiami sprzętowymi.

Dlatego gdy w Oberstdorfie Austriacy zakryli wiązania, a na podium po zakończeniu rywalizacji na obu niemieckich obiektach, stawali z innymi nartami niż te, na których skakali, oczywiście wywołało to poruszenie. “Tajemnica sięgnęła zenitu, gdy trójka stanęła na podium. Ani Hoerl, ani Embacher nie mieli wiązań na nartach. Po prostu je zdjęli. Albo używali innych nart” — pisał o całej sprawie norweski Dagbladet.

To co wydarzyło się w w Oberstdorfie z wiązaniami i zdjęciami… Nie było to najmądrzejsze. Oczywiście możesz zrobić zdjęcie i wysłać do mediów, ale można też po prostu zapytać. Dla nas to nie był problem, bardziej się z tego śmiałem. Pomyślałem, że znów skupiają się na różnych rzeczach, ale nie na tym co ważne — mówił podczas dnia medialnego Austriaków Andreas Widhoelzl.

Okazało się, że wymiana nart pomiędzy kontrolą a ceremonią dekoracji nie jest żadną nowością. — To coś, co praktykujemy od lat. Najważniejsze jest dla nas to, by nie tracić czasu, więc zaraz po kontroli oddajemy narty do serwismanów. To zupełnie normalne, że na podium zabieramy inne — tłumaczył szkoleniowiec.

Choć można było mieć nadzieję, że zaostrzone procedury kontroli nieco ukrócą dyskusje o sprzęcie, na razie nic na to nie wskazuje. — Na tę chwilę na pewno nie jest to łatwe, codziennie coś się dzieje. Myślę, że także w Garmisch działania Mathiasa były takie jak powinny. Jest surowy i to jedyny sposób na to, żeby było bardziej sprawiedliwie. Na pewno kontrola jest na wyższym poziomie niż w zeszłym roku. Mamy więcej kontrolerów, a co za tym idzie, więcej kontroli. Sprawdzają różne rzeczy, nie zawsze to samo. Myślę, że Mathias naprawdę wykonuje bardzo dobrą pracę — mówił Widhoelzl.

— Zarówno trenerzy, jak i zawodnicy w zeszłym roku podkreślali, że właśnie tego chcą. Teraz to mamy, więc nie ma co narzekać. Wszyscy są na granicy, ale trzeba zachować pewną bezpieczną przestrzeń, bo wszystko może się zdarzyć. My mieliśmy sporo kontroli i w Oberstdorfie i w Garmisch i nie mieliśmy żadnych problemów — podsumował.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews