NFL
Suma powala
Historia Sylwii Peretti to gotowy scenariusz na film, choć niestety z gatunku tych, które pod koniec wyciskają łzy, których nikt nie chciał wylewać. Zaczęło się od wielkich marzeń i jeszcze większych ambicji. Zanim cała Polska dowiedziała się, kim jest „Królowa życia”, Sylwia próbowała swoich sił w biznesie restauracyjnym. Wielu pamięta ją jeszcze z „Kuchennych rewolucji”, gdzie jako właścicielka lokalu „U Jędzy” starła się z Magdą Gessler. To był jej pierwszy poligon doświadczalny – lekcja, że w telewizji przetrwają tylko ci, którzy mają grubą skórę i potrafią wykreować wyrazisty wizerunek.
Prawdziwe wejście do pierwszej ligi celebrytów przyszło jednak z programem „Królowe życia”. To tam Peretti pokazała światu swoją miłość do luksusu, szybkich samochodów i bezkompromisowego stylu bycia. Stała się twarzą sukcesu, który nie boi się błyszczeć. Równolegle budowała realne biznesy w branży kosmetycznej i usługowej, udowadniając, że nie jest tylko postacią z ekranu, ale kobietą z głową do interesów. Robiła też sporo dobrego – jej akcja „Paczka Peretti” pokazała, że pod tą całą skorupą glamour kryje się empatyczna osoba, która chce pomagać innym.
Czytaj więcej:
Wszystko to, co budowała przez lata, legło w gruzach w jedną lipcową noc 2023 roku. Tragiczny wypadek na krakowskim moście, w którym zginął jej jedyny syn Patryk oraz trzej inni młodzi mężczyźni, był wstrząsem dla wszystkich. Informacje śledczych o tym, że syn celebrytki prowadził auto pod wpływem alkoholu, tylko spotęgowały dramat. W jednej chwili Sylwia Peretti z królowej mediów stała się matką w żałobie, która podjęła jedyną słuszną w tamtym momencie decyzję: całkowicie wycofała się z życia publicznego.
Dziś, po wielu miesiącach ciszy, dowiadujemy się o kolejnym kroku, który ma być próbą odcięcia się od przeszłości. Na sprzedaż trafiła jej luksusowa posiadłość, która przez lata była tłem dla jej instagramowego życia. Willa, wystawiona na rynek za niemal 6 milionów złotych, wciąż jednak nie może znaleźć nowego właściciela. Można odnieść wrażenie, że to miejsce, mimo swojego ogromnego prestiżu, stało się dla właścicielki zbyt ciężkie od wspomnień.
A dom, trzeba to przyznać, robi wrażenie. To nie jest zwykły budynek, to prawdziwa świątynia stylu glamour. Wnętrza są dokładnie takie, jak sama Sylwia – wyraziste i bezkompromisowe. Królują tam szlachetne marmury, lustra i złote akcenty. Całość została zaprojektowana w taki sposób, by już od progu krzyczeć o bogactwie. W środku znajdziemy osiem pokoi, ogromną strefę dzienną z jadalnią i spiżarnią, a także kuchnię, która płynnie łączy się z salonem.
Dla kogoś, kto szuka relaksu, dom oferuje prywatne SPA. Są tam sauny: fińska i parowa, a w ogrodzie czeka zewnętrzne jacuzzi. Wszystko jest dopieszczone do ostatniego detalu – od garderoby z przeszklonymi witrynami po biżuteryjne oświetlenie. Klatka schodowa wyłożona marmurem i lustrzane tafle o nietypowych kształtach tworzą atmosferę niemal pałacową. To miejsce stworzone do tego, by w nim bywać i pokazywać się z jak najlepszej strony. Dlaczego więc willa wciąż stoi pusta? Być może cena jest zbyt wysoka na obecne realia rynkowe, a może potencjalnych nabywców przeraża ciężar historii, która się z tym nazwiskiem wiąże. Trudno nie odnieść wrażenia, że sprzedaż tego domu to dla Peretti coś więcej niż tylko transakcja finansowa. To próba pożegnania się z życiem, które już nie wróci. Dom, który kiedyś był powodem do dumy i symbolem sukcesu, stał się prawdopodobnie muzeum bolesnych chwil.
W branży nieruchomości często mówi się, że dom to nie tylko mury, ale przede wszystkim energia. W przypadku tej rezydencji mamy do czynienia z miejscem, które widziało największe triumfy i najgorsze upadki swojej właścicielki. Sylwia Peretti, sprzedając to miejsce, chce prawdopodobnie zacząć od nowa, w miejscu, gdzie nie każdy kąt przypomina jej o tym, co straciła. To zrozumiały ruch – czasem, aby pójść do przodu, trzeba zostawić za sobą nawet najpiękniejsze złote klamki. Póki co willa czeka. Czekają marmury, czekają sauny i czeka ogród z widokiem na życie, które kiedyś wydawało się idealne. Ta historia pokazuje nam jedno: luksus i pieniądze dają komfort, ale nie dają odporności na życiowe tragedie. Dziś dom „Królowej życia” jest symbolem tego, jak ulotne jest wszystko, co budujemy na błysku fleszy i pokazywaniu luksusu. Miejmy nadzieję, że nowy właściciel tchnie w te mury nową, lepszą energię, a Sylwia Peretti znajdzie spokój, którego nie da się kupić za żadne miliony.