Connect with us

NFL

– Mówi: “Tata, ciemno mam przed oczami”, “Tata, widzę wszystko podwójnie”, “Tata, ja już leżę na ziemi”. I to było wszystko. To były ostatnie jej słowa – opowiedział pan Grzegorz. Więcej w komentarzu 👇

Published

on

Tata, przyjdź po mnie – prosiła Natalia przez telefon. 14-latka przekazała panu Grzegorzowi, że ma mroczki przed oczami i że leży na ziemi. Było zimno, śnieżnie, a on nie wiedział, gdzie może być jego dziecko. Czy Natalia zasłabła w drodze na przystanek? Czy zdążyła wsiąść do autobusu i dojechała do szkoły w innym mieście? Kiedy dotarł na policję, żeby zgłosić zaginięcie córki, przez godzinę czekał w poczekalni, a kolejną składał zeznania. Rozpaczliwie prosił, żeby funkcjonariusze namierzyli telefon Natalii, ale ci odpowiedzieli, że “to nie jest takie proste”.

Był poranek 30 listopada 2023 roku. 14-letnia Natalia z Andrychowa spakowała śniadanie, pożegnała się z tatą i wyszła na przystanek, z którego dojeżdżała do szkoły w Kętach. 25 minut po tym, jak zamknęły się za nią drzwi, zadzwoniła do taty.

Mówi: ‘Tata, przyjdź po mnie’, ‘Tata, ciemno mam przed oczami’, ‘Tata, widzę wszystko podwójnie’, ‘Tata, ja już leżę na ziemi’. I to było wszystko. To były ostatnie jej słowa
– opowiedział pan Grzegorz w rozmowie z dziennikarzami programu “Uwaga!”.

Ojciec 14-latki ubrał się i natychmiast zaczął szukać córki. Zaczął od ulic, którymi powinna przechodzić, idąc na przystanek. Kiedy tam dotarł, pytał ludzi, czy widzieli karetkę, która interweniowała w sprawie dziewczynki. Usłyszał, że ratowników nie było.

Pan Grzegorz nie miał pojęcia, czy jego córka zasłabła po drodze na przystanek, czy też zdążyła wsiąść do autobusu i dojechała do Kęt. Z przystanku pobiegł do domu, żeby sprawdzić, czy Natalia w międzyczasie nie wróciła. Potem pojechał do jej szkoły. Cały czas dzwonił do niej, ale dziewczynka nie odbierała. Mężczyzna poprosił o pomoc znajomych.

Szukaliśmy w Kętach, ale też jej nie było. Jadąc z powrotem, dzwoniłem już na policję. Powiedzieli: ‘To proszę przyjść na komisariat’
– opowiedział pan Grzegorz.

Po około 10 minutach ojciec Natalii wszedł do budynku policji. Spędził tam dwie i pół godziny. Godzinę czekał w poczekalni, kolejną godzinę składał zeznania. Mężczyzna tłumaczył policjantom, że jego córka prawdopodobnie leży gdzieś na śniegu, że jest zimno, że trzeba znaleźć ją jak najszybciej. Prosił, żeby namierzyli jej telefon.

Wypytywali mnie o wiek córki, czy zdarzało jej się tak wychodzić, że może poszła do koleżanki lub do galerii handlowej. Jeden z nich zadzwonił na numer córki, był sygnał, ale bez odpowiedzi. Prosiłem, żeby namierzyli jej telefon. Odpowiedzieli, że to nie jest takie proste i musi to potrwać
– mówił pan Grzegorz w “Uwadze!”.

Policjanci kazali ojcu Natalii wrócić do domu i czekać, aż przyjdzie do niego funkcjonariusz z psem tropiącym. Mężczyzna nie mógł wysiedzieć na miejscu, dlatego poprosił znajomą, żeby to ona poczekała na policjanta w jego mieszkaniu, a sam ruszył na dalsze poszukiwania. Pomagał mu znajomy, Rafał.

Mówię mu: ‘To jedź autem jeszcze raz tam, gdzie zawsze wsiadała, a ja przejdę jeszcze raz”, że być może gdzieś przegapiłem. No i wtedy jak już dochodziłem tam, patrzę się, a Rafał klęczy na śniegu i kogoś podnosi
– opowiedział dziennikarzom.

Natalia leżała w śniegu przez prawie pięć godzin. Wszystko działo się w centrum miasta, blisko dużego sklepu, około 500 metrów od Komisariatu Policji w Andrychowie. Nikt nie zwrócił uwagi na umierające dziecko leżące przy banerze reklamowym.

Po wszystkim przyszedł do mnie ten sam policjant, któremu zgłaszałem zaginięcie. Powiedziałem mu: ‘Mówiłem ci, że może leżeć w śniegu i leżała’. No to tylko głowę spuścił w dół. No i tyle. Potraktowali mnie, jakbym zgubił rower
– powiedział ojciec Natalii.

Kiedy znajomy pana Grzegorza znalazł dziewczynkę, była już w głębokiej hipotermii. Zmarła kolejnego dnia w szpitalu. Sekcja zwłok wykazała jednak, że Natalia nie umarła z powodu wychłodzenia organizmu.

Przyczyną śmierci dziecka była śmierć mózgu wynikająca z masywnego krwawienia śródmóżdżkowego skutkującego obrzękiem mózgu i w finale – śmiercią mózgu
– poinformował “Rzeczpospolitą” prokurator Janusz Kowalski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Jednostka ta przejęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci nastolatki od prokuratury w Wadowicach.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 UKfoxnews