NFL
Amerykanie ujęli prezydenta Wenezueli. Wiadomo, co go teraz czeka Czytaj więcej:
Sytuacja w Wenezueli od lat stanowiła jeden z najtrudniejszych punktów zapalnych w relacjach międzynarodowych, będąc areną starć wpływów USA, Rosji oraz Chin. Nicolas Maduro, sprawujący władzę od 2013 roku, przetrwał liczne próby odsunięcia go od stanowiska, w tym masowe protesty społeczne oraz sankcje gospodarcze nakładane przez kolejne administracje w Waszyngtonie.
Kraj ten, dysponujący największymi potwierdzonymi rezerwami ropy naftowej na świecie, pogrążył się w bezprecedensowym kryzysie humanitarnym i hiperinflacji (zjawisku polegającym na gwałtownym i niekontrolowanym wzroście cen, przekraczającym 50 proc. miesięcznie). Amerykańska dyplomacja przez długi czas balansowała między wsparciem dla opozycji a unikaniem bezpośredniego zaangażowania siłowego, co zmieniło się radykalnie w ostatnich dniach.
Obecne doniesienia sugerują, że kluczową rolę w nowym rozdaniu kart odgrywa Marco Rubio, nominowany na stanowisko sekretarza stanu USA. Rubio, znany z twardego stanowiska wobec reżimów w Hawanie i Caracas, od lat był twarzą amerykańskiej polityki „maksymalnej presji” wobec Wenezueli.
Czy jednak ujęcie lidera oznacza początek stabilizacji w regionie? Historia interwencji w Ameryce Łacińskiej uczy, że usunięcie dyktatora to dopiero początek długiego procesu budowania struktur demokratycznych, a próżnia władzy po Maduro może zostać szybko wypełniona przez inne frakcje reżimowe lub kartele narkotykowe.
Zatrzymanie Nicolasa Maduro otwiera drogę do jednego z najbardziej spektakularnych procesów karnych w historii współczesnego sądownictwa. Stany Zjednoczone już w 2020 roku postawiły mu oficjalne zarzuty dotyczące narkoterroryzmu (wykorzystywania handlu narkotykami do finansowania działań terrorystycznych lub politycznych), korupcji oraz przemytu kokainy.
Departament Sprawiedliwości USA wyznaczył wówczas nagrodę w wysokości 15 milionów dolarów za informacje prowadzące do jego ujęcia. Według amerykańskich śledczych, Maduro miał przewodzić grupie „Cartel de los Soles”, złożonej z wysokich rangą oficerów wenezuelskiej armii, która współpracowała z kolumbijskimi partyzantami z FARC w celu „zalania USA kokainą”.
Republikański senator Mike Lee, powołując się na rozmowę z Marco Rubio, potwierdził, że wenezuelski przywódca znajduje się w rękach Amerykanów i zostanie postawiony przed sądem. Takie rozwiązanie ma być sygnałem dla innych autorytarnych przywódców w regionie, że immunitet dyplomatyczny nie chroni przed oskarżeniami o charakterze kryminalnym.
Warto zauważyć, że postawienie głowy państwa przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości jest ruchem rzadkim i przypomina sprawę Manuela Noriegi, dyktatora Panamy, który został ujęty po inwazji USA w 1989 roku. Dla administracji w Waszyngtonie priorytetem jest teraz udowodnienie winy Maduro w sposób transparentny, co ma legitymizować całą operację w oczach opinii publicznej.