NFL
A jednak!
YouTube, Instagramie i TikToku – pokazując nie tyle życie „egzotyczne” czy „nietuzinkowe”, co zwykłą, intensywną codzienność, która wymaga planowania, organizacji i ogromnej cierpliwości.
– Codzienność z jedenastką dzieci to nieustanny chaos, ale my nie dramatyzujemy – mówiła Dominika w jednym z wywiadów. – „Czasem coś wymyka się spod kontroli, czasem jeden krzyczy, drugi płacze, a w tle ktoś jeszcze szuka buta. Ale tak po prostu wygląda życie przy większej liczbie dzieci i trzeba się do tego dostosować”.
Ich relacje pokazują, że życie wielodzietnej rodziny to nie tylko zdjęcia w sieci czy urocze momenty z dziećmi – to także trud, zmęczenie i konieczność podejmowania szybkich decyzji. Clarke’owie jednak podchodzą do tego z humorem i dystansem, a codzienność traktują jako naturalny element życia w tak licznej rodzinie. To właśnie autentyczność i brak przesadnej teatralizacji sprawiają, że ich historia tak mocno przyciąga uwagę widzów i obserwatorów w mediach społecznościowych.
Przeprowadzka rodziny Clarke do Tajlandii nie była spektakularną próbą zmiany stylu życia, lecz świadomą decyzją, mającą zapewnić spokojną i uporządkowaną codzienność dla jedenastu dzieci i ich rodziców. Jednak życie w nowym kraju wiąże się nie tylko z egzotycznymi widokami i słońcem, ale przede wszystkim z koniecznością poznania lokalnych przepisów i procedur. Każdy kraj rządzi się własnymi prawami, a przy tak licznej rodzinie ilość formalności automatycznie rośnie.
W praktyce życie na Koh Lanta szybko okazało się pełne nieprzewidzianych sytuacji. Clarke’owie podzielili się w sieci historią, która mogła przyprawić o dreszcz niejednego rodzica – do ich domu zawitała tajska policja. Jak twierdzą, zgłoszenie miała złożyć sąsiadka.
Samo przeszukanie przebiegło spokojnie, ale dla rodziny było wyraźnym źródłem napięcia. Funkcjonariusze pojawili się nagle, bez wcześniejszego uprzedzenia, i przejrzeli podstawowe pomieszczenia, prosząc o dokumenty tożsamości mieszkańców. To właśnie w tym momencie wyszło na jaw, że część paszportów dzieci utraciła ważność. Policjanci nie podjęli żadnych działań karnych, ale zwrócili uwagę, że brak aktualnych dokumentów może w przyszłości komplikować różne formalności – od wiz po edukację czy wyjazdy zagraniczne.
Dla Clarke’ów było to pierwsze sygnałowe ostrzeżenie, że życie w Tajlandii wymaga nie tylko cierpliwości, ale też skrupulatności w kwestiach administracyjnych. Jak podkreślają, codzienność w wielodzietnej rodzinie potrafi zaskakiwać, a nowe otoczenie nie zawsze oznacza brak wyzwań. Ich doświadczenie pokazuje, że egzotyczna przeprowadzka, choć pełna uroku i przygód, niesie ze sobą realne obowiązki, których nie sposób pominąć.