NFL
Trudno w coś takiego uwierzyć!
Ostatni wieczór roku upłynął pod znakiem telewizyjnych koncertów, a każda stacja walczyła o uwagę widza na swój sposób. TV Republika już po raz drugi postawiła na Lubelszczyznę, organizując imprezę w Chełmie. Zabawa odbyła się przy wsparciu lokalnych władz, co nadało wydarzeniu oficjalny charakter, choć na scenie królował raczej luźny klimat i rytmy, które miały po prostu porwać ludzi do tańca. Transmisja pod hasłem „Wystrzałowy Sylwester” ruszyła o 19.30 i od razu było wiadomo, w jaką stronę to pójdzie. Zamiast wielkich symfonii czy alternatywnego rocka, postawiono głównie na disco polo i hity z dawnych lat. Widzowie, którzy zasiedli przed telewizorami, usłyszeli dobrze znane składy, takie jak Weekend, Defis czy Playboys. To była bezpieczna strategia – te zespoły od lat gwarantują, że nikt nie będzie siedział w miejscu, a teksty piosenek każdy zna na pamięć.
Organizatorzy chcieli jednak dodać do tego wszystkiego odrobinę światowego blasku, dlatego na scenie pojawili się też goście z zagranicy. Wystąpiły takie formacje jak Fun Factory, Fancy czy Corona. Dla wielu był to powrót do wspomnień z lat 90., co całkiem nieźle zagrało z disco-polową resztą stawki. Całość wyglądała po prostu jak duża, swojska domówka przeniesiona na miejski plac. Mimo że konkurencja w innych miastach była ogromna, Chełm miał swój specyficzny styl. Nie było tam silenia się na wielką nowoczesność – liczyła się prosta rozrywka i sprawdzone melodie. Widzowie dostali dokładnie to, czego można się było spodziewać po sylwestrze w tym wydaniu: dużo energii, kolorowych świateł i hitów, które od dekad krążą po polskich weselach i festynach
Sylwester w TV Republika miał być wielkim świętem prawicowego widza, ale zamiast pełnego sukcesu, skończyło się na sporej dawce irytacji. Impreza w Chełmie ruszyła z kopyta o 19:30, a na scenie dwoili się i troili weterani sceny tacy jak Fun Factory czy Fancy. Publiczność na Lubelszczyźnie bawiła się przy hitach sprzed lat, jednak przed telewizorami atmosfera gęstniała z każdą minutą, zwłaszcza gdy wybiła godzina 20:00.
Głównym problemem nie było nagłośnienie ani repertuar, ale brak transmisji orędzia noworocznego. W czasie, gdy niemal wszystkie liczące się stacje przerwały program, by pokazać pierwsze przemówienie prezydenta Karola Nawrockiego, TV Republika postawiła na disco. Dla wielu stałych odbiorców stacji był to szok. Widzowie, którzy na co dzień szukają tam konkretnej linii ideowej, poczuli się zwyczajnie zlekceważeni. W sieci szybko pojawiły się głosy, że to niewybaczalne zaniedbanie, bo wystarczyło przecież na kilka minut wyciszyć zabawę, by oddać głos głowie państwa.
Gdzie jest orędzie prezydenta?
Dlaczego nie nadaliście na żywo?
Czy orędzie prezydenta nie jest ważniejsze? Nie można było zacząć chwilę później? – pisali na Facebooku.
Stacja, zamiast na chwilę wyjść z trybu imprezowego, konsekwentnie puszczała kolejne piosenki zespołu Weekend. Efekt był taki, że najbardziej lojalna grupa fanów poczuła dysonans. Z jednej strony obiecywano im „wolne media” i szacunek do wartości, a z drugiej – w najważniejszym momencie wieczoru – wybrano taneczne rytmy zamiast państwowej celebracji. Nikt nie oczekiwał cudów, ale krótkie okienko na przemówienie wydawało się absolutnym minimum. Całe wydarzenie pokazało, że nawet przy dobrych chęciach i mocnym składzie wykonawców, można zaliczyć wizerunkową wpadkę przez złe ułożenie priorytetów w ramówce.