NFL
Wstrząsające, co działo się w Szwajcarii. Nie żyje 40 osób. Świadkowie mówią jedno Czytaj więcej:
Tegoroczne powitanie Nowego Roku w jednym z najpopularniejszych kurortów w Szwajcarii miało być spełnieniem marzeń o luksusowej zabawie, jednak w kilka chwil przeistoczyło się w jedną z największych tragedii ostatnich lat. Gdy w modnym lokalu rozbrzmiewała muzyka, nikt nie przypuszczał, że rutynowy gest obsługi stanie się zarzewiem katastrofy, która pochłonie dziesiątki ofiar.
Wszystko zaczęło się w podziemiach baru “Le Constellation” w Crans-Montana, gdzie bawiło się około 200 osób, w dużej mierze młodzież w wieku od 15 do 20 lat. Według relacji dwóch młodych Francuzek, Emmy i Albane, które rozmawiały z francuską stacją BFMTV, dramat rozegrał się w momencie, gdy sala wypełniona była po brzegi. W lokalu panowała gęsta atmosfera radosnego świętowania, a punktem kulminacyjnym miało być podanie szampana. To właśnie wtedy, zgodnie z relacjami ocalałych, doszło do fatalnego w skutkach błędu, który zainicjował pożar.
Świadkowie wskazują, że jedna z kelnerek niosła butelkę szampana z przymocowaną do niej ozdobą pirotechniczną, potocznie nazywaną zimnym ogniem lub świeczką urodzinową. W niskim, piwnicznym pomieszczeniu, gdzie sufit był wyłożony łatwopalnymi materiałami i drewnem, iskry miały znaleźć idealną pożywkę. W ciągu zaledwie kilku sekund ogień przeniósł się na dekoracje sufitowe, odcinając drogę ucieczki osobom znajdującym się w głębi sali. “Ten zimny ogień był trzymany zbyt blisko sufitu” – relacjonują wstrząśnięte kobiety, podkreślając, że od tego momentu wydarzenia potoczyły się z prędkością błyskawicy, nie dając nikomu czasu na racjonalną ocenę sytuacji.
Gdy ogień objął drewniane elementy konstrukcyjne i dekoracje, w barze wybuchła nieopisana panika. Ludzie zaczęli krzyczeć i desperacko napierać w stronę wyjścia, jednak architektura lokalu okazała się śmiertelną pułapką. Świadkowie wspominają o wyjątkowo wąskich drzwiach, które nie były w stanie przepuścić tak dużej liczby uciekających osób w tak krótkim czasie. W gęstym dymie i przy rosnącej temperaturze, uczestnicy imprezy walczyli o przetrwanie, często depcząc po sobie w wąskich korytarzach piwnicy.
Sytuację pogarszał fakt, że ogień bardzo szybko przedostał się na wyższą kondygnację, odcinając kolejne drogi ewakuacji. Desperacja uwięzionych była tak wielka, że – jak relacjonują ocalali – ktoś zdecydował się na wybicie szyb, co dla niektórych stało się jedyną szansą na zaczerpnięcie powietrza i wydostanie się z płonącego budynku. Emma i Albane wspominają, że płomienie znajdowały się zaledwie metr od nich w momencie, gdy udało im się opuścić lokal. Niestety, dla wielu osób, które znalazły się w głębi „Le Constellation”, zabrakło tych cennych sekund, a bariery architektoniczne i szybkość rozprzestrzeniania się żywiołu okazały się przeszkodami nie do pokonania.
Obraz zniszczeń po ugaszeniu pożaru jest wstrząsający. Agencje prasowe, w tym włoska ANSA, informują o co najmniej 40 ofiarach śmiertelnych, choć liczba ta może jeszcze wzrosnąć, biorąc pod uwagę stan około 100 osób, które z ciężkimi obrażeniami trafiły do szpitali. Ofiary pochodzą z różnych krajów, co nadaje tragedii wymiar międzynarodowy. Służby dyplomatyczne współpracują obecnie z władzami Szwajcarii przy identyfikacji ciał, a proces powiadamiania rodzin odbywa się stopniowo przez odpowiednie ambasady.
Prokuratura w Crans-Montana wszczęła już zakrojone na szeroką skalę śledztwo, które ma oficjalnie potwierdzić przyczynę pożaru. Choć relacje świadków o zimnych ogniach na butelkach szampana są spójne, szef policji kantonalnej zachowuje powściągliwość w oficjalnych komunikatach, podkreślając, że na ostateczne wnioski jest jeszcze za wcześnie. Teren wokół baru został szczelnie odgrodzony, a do pracy przystąpili eksperci z Instytutu Medycyny Sądowej w Zurychu. Światowe media, w tym niemiecki “Bild”, zwracają uwagę na konieczność zbadania, czy lokal spełniał wyśrubowane normy przeciwpożarowe oraz czy użycie pirotechniki w tak zamkniętej przestrzeni było w ogóle dozwolone. Ta tragedia bez wątpienia wywoła nową dyskusję nad bezpieczeństwem w klubach nocnych w całej Europie.