NFL
Gorączki małyszomanii, która ogarnęła cały kraj, nie sposób było opanować. Oto jak to wszystko się zaczęło! ➡️
— Edi Federer podszedł, przyklęknął na śniegu, chwycił mnie za rękawicę i pocałował w rękę. Po czym wyciągnął z kieszeni kurtki kontrakt podpisany z Małyszem przed świętami, teatralnie go podarł i rzucił pod nogi szefowi Red Bulla. Ten się roześmiał i stwierdził, że ta umowa jest już nieważna — opowiada Apoloniusz Tajner. Mija 25 lat od wybuchu małyszomanii. Przypominamy tamte niezwykłe chwile i wydarzenia, które do nich prowadziły.
Tuż po swoim zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni 23-letni Adam Małysz przeżył rozczarowanie. — Było mi bardzo smutno. Jestem zaskoczony decyzją organizatorów — odpowiedział na konferencji prasowej w Bischofshofen 6 stycznia 2001 r. zapytany, jak przyjął fakt, że z głośników pod skocznią nie popłynął Mazurek Dąbrowskiego.
Austriacy, w kadrze których pierwsze skrzypce grali Stefan Horngacher, Andreas Widhoelzl i Martin Hoellwarth, nie byli przygotowani na spektakularny sukces Polaka. Podobnie jak Niemcy Martin Schmitt i Sven Hannawald, Fin Janne Ahonen, Japończyk Noriaki Kasai — wszyscy oni musieli się pogodzić z faktem, że oto wśród nich pojawił się dominator, który przez lata będzie odbierał im największe trofea.
Zanim Małysz wszedł na podium, ktoś podał mu telefon. Z gratulacjami dzwonił premier Jerzy Buzek.
Z dalszej części tekstu dowiesz się m.in., czego nauczył się Apoloniusz Tajner w 1983 r., czemu Adama Małysza trenerzy musieli przywiązać do grzejnika i kto nosił go na plecach do hotelu.