CELEBRITY
Koniec Jędraszewskiego. Nie tylko Kraków nie będzie płakał po arcybiskupie
Abp Marek Jędraszewski oficjalnie przeszedł na emeryturę. Kraków może odetchnąć z ulgą. Razem z nim wiele osób w 448 parafiach na terenie 45 małopolskich dekanatów, którym w czasie swoich rządów metropolita krakowski dał odczuć, że są nikim. W całym kraju nie brak ludzi, którzy na jego odejście reagują: Wreszcie!
Abp Marek Jędraszewski dla wielu Polaków pozostanie czarną postacią Kościoła. Człowiekiem, który w swoich kazaniach straszył “tęczową zarazą”, “agresywną rewolucją seksualną” i “moralną deprawacją dzieci”. Który wmawiał wiernym, że “ruch LGBT niszczy fundamenty naszej kultury i zagraża całej cywilizacji” i nigdy nie potrafił zachować swoich skrajnych, konserwatywnych poglądów dla siebie.
Przez lata zapracował sobie na miano “naczelnego kapelana PiS”, biskupa politycznego i ideologa prawicy. Hierarchy, który z ambony potrafił mówić do ludzi: – To nasz obowiązek dziękować Bogu za braci Kaczyńskich.
Dziś, gdy oficjalnie pożegnał się ze stanowiskiem metropolity krakowskiego, nawet za bardzo nie trzeba sprawdzać, jak na jego odejście reagują ludzie. “Nareszcie!!!”, “W końcu!”, “Najwyższa pora!”, “Zniszczył nasz Kościół”, “Wreszcie dosyć tego jadu!!!”, “Bardzo dobra wiadomość”, “Tak złego księdza nigdy nie widziałem”…. – i tak bez końca.
Abp Jędraszewski latami budził negatywne emocje
Jędraszewski był uosobieniem tego, jaki Kościół nie powinien być – agresywny, odstraszający i odpychający. Bez empatii, uczucia, zrozumienia. Piętnujący, straszący, wykluczający i zniechęcający. Taki ksiądz, przez jakich młodzi ludzie nie garną się do lekcji religii, tylko uciekają z Kościoła, bo zamiast wsparcia zderzają się z pogardą.